Reklama

Chiny: Miasta łagodzą restrykcje pandemiczne. Koniec z "kodami zdrowia"

Od czwartku w chińskim Kantonie nie trzeba już okazywać "kodów zdrowia" przy wejściu na lotnisko i stacje metra. W Szanghaju obowiązek ten zostanie zniesiony w restauracjach. W kraju wprowadzane są zmiany jeśli chodzi o wytyczne walki z pandemią koronawirusa.

Nagłe luzowanie utrzymywanych przez prawie trzy lata restrykcji zaskoczyło wielu mieszkańców i wywołało niepewność, jak lokalne władze poszczególnych miast i prowincji będą wprowadzały w życie nowe wytyczne rządu centralnego.

Zmiany dotyczą między innymi wszechobecnego systemu śledzenia przy użyciu technologii Big Data i tzw. kodów zdrowia na telefonach komórkowych. Do tej pory w wielu miejscach i środkach transportu wymagano okazywania ujemnych wyników testu na COVID-19 i skanowania kodów, które rejestrowały obecność w danym miejscu.

Reklama

Chiny: Zniesienie kodów zdrowia

Chińskie koleje ogłosiły w środę, że pasażerowie nie będą już musieli okazywać "kodów zdrowia" ani ujemnych wyników badań na COVID-19 przy zakupie biletów, wejściu na stacje ani do pociągów.

W Kantonie, jednym z epicentrów trwającej w kraju fali zakażeń, od czwartku okazywanie kodów nie jest już wymagane również na stacjach metra. W Szanghaju, który wiosną przez dwa miesiące objęty był surowym lockdownem, kody nie będą od piątku potrzebne, by wejść do restauracji czy barów.

Komunikaty o rezygnacji ze sprawdzania "kodów zdrowia" i wyników badań wydało również wiele lotnisk, między innymi w Pekinie, Kantonie, Nankinie, Chongqingu, Chengdu, Kunmingu, Zhengzhou, Hangzhou i Wuhanie - wynika z zestawienia opublikowanego przez chińskie media.

Zgodnie z nowymi wytycznymi ujemne wyniki testów na koronawirusa wciąż są konieczne w niektórych miejscach, w tym w szkołach, domach opieki i szpitalach, a dużym firmom i instytucjom pozostawiono możliwość podjęcia własnych decyzji w tym zakresie.

Maseczki ochronne nawet na świeżym powietrzu

Wielu Chińczyków cieszy się ze złagodzenia uciążliwych obostrzeń, ale niektórzy obawiają się dużej fali zakażeń, jakiej do tej pory zapobiegały surowe restrykcje. W Kantonie po ogłoszeniu zmian więcej mieszkańców zakłada maseczki ochronne nawet na świeżym powietrzu. Część osób gromadzi leki na wypadek zachorowania.

Władze starają się uspokajać mieszkańców, podkreślając, że dominujący obecnie wariant Omikron jest znacznie łagodniejszy niż pierwotna odmiana koronawirusa. Doradca chińskiego rządu ds. pandemii Feng Zijian ocenił w środę, że w pierwszej dużej fali infekcji w Chinach zakażonych może zostać około 60 proc. ludności, czyli około 840 mln osób.

Czytaj też: Tej zimy mogą posypać się wysokie kary. Niektórzy zapłacą nawet kilka tys. zł

PAP
Dowiedz się więcej na temat: Chiny | Covid 19 | Pandemia koronawirusa | Wuhan | Omikron | pandemia | restrykcje

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy