Reklama

Chiny. Ekspert ocenia: Po złagodzeniu obostrzeń mogą zarazić się miliony ludzi

Po złagodzeniu surowych obostrzeń, które dotąd były stosowane w walce z pandemią, w pierwszej dużej fali COVID-19 w Chinach zakażonych może zostać około 60 proc. ludności - jest to blisko 840 mln osób – ocenił doradca władz kraju ds. pandemii koronawirusa Feng Zijian. Dodał, że należy podjąć środki, aby spłaszczyć krzywą zakażeń.

Chińskie władze ogłosiły w środę znaczne luzowanie restrykcyjnych dotąd zasad zapobiegania zakażeniom. Komentatorzy odebrali to jako sygnał odchodzenia od polityki "zero covid" i stopniowego przechodzenia na drogę "życia z wirusem", jaką dawno obrała już większość innych państw świata.

Zdaniem ekspertów złagodzenie restrykcji może doprowadzić do dużej fali infekcji, jakie wielokrotnie przechodziły już przez Europę, Japonię czy Koreę Południową, ale w Chinach dotąd im zapobiegano.

Spodziewają się fali zakażeń

- Niezależnie od zmiany polityki, większości z nas ciężko będzie uniknąć zakażenia. Oczywiście czas nadejścia pierwszej dużej fali epidemii jest ściśle związany z czynnikami takimi jak zmiany przepisów w poszczególnych regionach - powiedział Feng, były wicedyrektor chińskiego Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC).

Reklama

Modele matematyczne wskazują, że do momentu szczytowego pierwszej dużej fali pandemii w Chinach zakażonych może zostać około 60 proc. ludności, a ostatecznie infekcję przejdzie 80-90 proc. mieszkańców kraju - ocenił ekspert, cytowany w środę wieczorem przez chińskie media.

Feng podkreślił przy tym, że dominujący obecnie wariant omikron jest bardziej zaraźliwy, ale mniej patogeniczny niż pierwotna odmiana koronawirusa. Ponad połowa przypadków wykrywanych w Chinach określana jest jako bezobjawowe, a u większości chorych z objawami są one stosunkowo łagodne. Ponad 90 proc. Chińczyków przyjęło co najmniej dwie dawki szczepionki - zaznaczył.

Koronawirus. "Należy podjąć środki, by spłaszczyć krzywą zakażeń"

Według Fenga należy podjąć środki, by spłaszczyć krzywą zakażeń, zmniejszyć presję na służbę zdrowia i zapobiec ryzyku zgonów. W tym celu poszczególne miasta mogą zachęcać ludzi do pracy zdalnej, ograniczać zgromadzenia i wydarzenia rozrywkowe oraz przygotowywać system opieki zdrowotnej. Trzeba też przyspieszyć kampanię szczepień, szczególnie wśród osób starszych i cierpiących na schorzenia przewlekłe.

Ekspert zaznaczył również, że nie można wykluczyć sytuacji, w której dalsze mutacje omikronu uczynią go groźniejszym. Podkreślił, że na świecie istnieje system ścisłego monitorowania ewolucji wirusa, a władze mogą dostosować przepisy w przypadku istotnych zmian.

Przez prawie trzy lata pandemii chińskie władze zwalczały COVID-19 jak groźną chorobę porównywalną z dżumą i cholerą, ale w ostatnich tygodniach urzędnicy wysokiego szczebla zwracali uwagę na mniejszą zjadliwość wariantu omikron, a eksperci sugerowali, że nie jest on bardziej śmiertelny niż grypa sezonowa.

Według oficjalnych danych od początku pandemii w zamieszkanych przez ok. 1,4 mld ludzi Chinach na COVID-19 zmarło tylko nieco ponad 5,2 tys. osób. Część analityków szacowała, że gwałtowne zniesienie wszystkich restrykcji mogłoby doprowadzić do nawet ponad miliona zgonów.  

PAP
Dowiedz się więcej na temat: Chiny | COVID-19 | zero covid

Reklama

Reklama

Reklama