Reklama

Netanjahu dziękuje za poparcie w sprawie Palestyny

"Czechy są najbliższym przyjacielem Izraela. Pragniemy pokoju na Bliskim Wschodzie, ale ten pokój nie zrodzi się w Nowym Jorku" - oświadczył premier Izraela Benjamin Netanjahu w środę w Pradze, gdzie zatrzymał się na kilka godzin w drodze do Niemiec.

"Czechy są najbliższym przyjacielem Izraela. Pragniemy pokoju na Bliskim Wschodzie, ale ten pokój nie zrodzi się w Nowym Jorku" - oświadczył premier Izraela Benjamin Netanjahu w środę w Pradze, gdzie zatrzymał się na kilka godzin w drodze do Niemiec.

Netanjahu podziękował za jednoznaczne poparcie Izraela przez Czechy podczas ubiegłotygodniowego głosowania na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ w sprawie przyznania Autonomii Palestyńskiej statusu nieczłonkowskiego państwa obserwatora.

"Jestem dumny, że mogłem dziś przyjechać do Pragi" - zaznaczył Netanjahu na wspólnej konferencji prasowej z czeskim premierem Petrem Neczasem.

"Czechy są najbliższym przyjacielem Izraela i nasza przyjaźń wzmacnia się każdego dnia. Dziękujemy za Waszą odwagę. Dziękujemy za to, że stanęliście po stronie prawdy i pokoju. Na forum ONZ dołączyliście w swoim sprzeciwie do Izraela, Stanów Zjednoczonych i sześciu innych krajów w głosowaniu w sprawie przyznania Palestynie statusu nieczłonkowskiego państwa obserwatora. Nie zawahaliście się wystąpić przeciw zdecydowanej większości krajów. Niemal wszystkie rządy mają wam to za złe. Twierdzą, że podjęliście niepopularną decyzję" - powiedział izraelski premier.

Reklama

"To, co słuszne, nie zawsze jest popularne. Przed 74 laty światowe mocarstwa rozbiły to państwo (tzn. Czechosłowację) w Monachium. Społeczność międzynarodowa klaskała niemal bez wyjątku. Mówili o tym +pokój dla naszej epoki+, a zamiast tego prowadziło to do największej wojny w dziejach" - dodał Netanjahu.

"Izrael pragnie pokoju, ale ten pokój musi zostać wynegocjowany między dwoma krajami: Izraelem i Autonomią Palestyńską, a nie w Nowym Jorku. Państwo Palestyńskie musi uznać Izrael" - zadeklarował izraelski premier.

"Izrael jest strategicznym partnerem Czech" - oświadczył na konferencji prasowej czeski premier Petr Neczas, podkreślając "prawo Tel Awiwu do samoobrony przed ostrzałem rakietowym prowadzonym przez organizacje militarne w Strefie Gazy". Neczas zgodził się z Netanjahu, "że pokój na Bliskim Wschodzie musi zostać wynegocjowany nie na forum ONZ, lecz w bezpośrednim dialogu obu krajów".

Jedynym przejawem krytyki ze strony Neczasa był apel, by "obie strony konfliktu wstrzymały się obecnie od jednostronnych kroków, które mogłyby doprowadzić do jeszcze większych napięć w regionie i zahamowania procesu pokojowego".

Obaj premierzy podkreślili rosnące znaczenie dwustronnych stosunków handlowych "Izrael to piąty z najważniejszych partnerów Czech z krajów poza Unią Europejską" - zaznaczył Neczas.

Obaj szefowie rządów wygłosili jedynie oświadczenia. Dziennikarzy nie dopuszczono do głosu. Nikt nie zadał premierom dodatkowych pytań.

Czeska lewicowa opozycja skrytykowała postawę rządu. Szef Czeskiej Partii Socjaldemokratycznej (CSSD) Bohumil Sobotka oświadczył, że "budowa osiedli na terytoriach okupowanych to krótkowzroczna decyzja premiera Netanjahu, która może przekreślić szansę na realizację wizji dwóch państw, Izraela i Palestyny, żyjących obok siebie w pokoju () Ta decyzja może grozić poważnym osłabieniem władzy prezydenta Mahmuda Abbasa, który uznał prawo Izraela do istnienia i jest jedynym wiarygodnym negocjatorem pokojowym".

"Izrael niepotrzebnie zraża do siebie Brukselę, która wywiera presję na Iran, aby porzucił program nuklearny, uważany w Tel Awiwie za największe zagrożenie strategiczne" - dodał Sobotka.

Podczas wizyty Benjamina Netanjahu w Pradze podjęto szczególne środki ostrożności. Premiera ochraniały formacje wojskowe, służb bezpieczeństwa i policji. Przeciw wizycie protestowała grupa aktywistów reprezentujących inicjatywę obywatelską Sprawiedliwy Pokój na Bliskim Wschodzie.

PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy