Reklama

Pionierzy X Muzy

Odzyskanie przez Polskę niepodległości zastało braci Krzemińskich w Częstochowie, gdzie prowadzili Odeon. Jak wtedy reklamowali – „najstarsze i najelegantsze kino w Królestwie”. Miało 30 metrów długości i 20 szerokości. Zajmowało piętro narożnej kamienicy, gdzie wcześniej mieścił się teatr i miało aż 450 miejsc na widowni. Odeon był wizytówką miasta. W 1918 roku lokalny „Goniec Częstochowski" donosił, że właściciele kinematografu przebudowali poczekalnię, scenę i widownię, która miała „siedem wygodnych i z komfortem urządzonych lóż". W foyer urządzili bufet i nowoczesne jak na owe czasy kino wyposażono w „mechaniczne ochładzanie powietrza za pomocą elektryczności".

Kinoteatr Odeon działał do 1933 roku. Filmy wyświetlano przez 12 godzin dziennie, od 11.00 do 23.00. Przez pierwsze lata widzowie uczestniczyli w niespełna godzinnych seansach na które składały się krótkie filmy i jednoaktówki odgrywane przez aktorów.

- Efektowny program zdjęć żywej fotografii urozmaicony będzie dzisiaj jednoaktową farsą pt. "Sprzeczka". W poczekalni mają był ustawione achromatyczne kalloskopy z seriami widoków - reklamowała Odeona lokalna prasa. W kolejnych latach, wraz z postępem technicznym, długość filmów się wydłużała. Bracia Krzemińscy starali się sprowadzać najlepsze realizowane wtedy obrazy. Wielokrotnie w Odeonie wyświetlano drogie i niepokazywane w innych częstochowskich kinach filmy. Jak uzasadniali właściciele teatru kinematograficznego, chodziło im nie tylko o przyciągnięcie widzów, ale też o zaprezentowanie obrazów o wysokiej wartości estetycznej. Organizowali też pokazy dla dzieci i młodzieży.

Reklama

Na widowni Odeonu zasiadali głównie robotnicy i ich rodziny. Na początku swojego istnienia kinoteatry były rozrywką, którą gardziły elity. Obawiały  się, że "żywe obrazy" przyczynią się do upadku teatru. Bilety były tanie i przyciągały tłumy widzów. Za miejsce siedzące trzeba było zapłacić 20, a za stojące 10 kopiejek - czyli tyle ile kosztował kilogram chleba. Niewygórowana cena pozwalała przeciętnej robotniczej rodzinie raz w tygodniu wybrać się do kina. Często zainteresowanie było tak duże, że ze względu na olbrzymią kolejkę w poczekalni, po seansie ludzie musieli wychodzić oknem.

Pierwszy założony przez Krzemińskich "teatr żywych obrazów" powstał nie w Częstochowie ale w Łodzi. We wrześniu 1899 roku przy ulicy Piotrkowskiej 120 otworzyli przedsiębiorstwo rozrywkowe pod nazwą Gabinet Iluzji. Prezentowano w nim między innymi magiczna lampę wyświetlającą szklane przeźrocza z utrwalonymi na nich krajobrazami i obrazami nieba. Chcąc urozmaicić pokazy Polacy postanowili sprowadzić z Paryża kinematograf braci Lumiere. Pomysłodawcą był młodszy z braci, Antoni. W prowadzonym przez niego dzienniku napisał  "Udało nam się sprowadzić z zagranicy projektor do wyświetlania filmów - system Lumiera - oraz osiemnaście filmików. Nie można ich nazwać filmami, ponieważ najdłuższy miał dwanaście metrów, a najkrótszy sześć metrów. Filmiki były fotografowane z natury". Notatki Antoniego Krzemińskiego są przechowywane w łódzkim Muzeum Kinematografii.

Przez rok widzowie drugiego na świecie kina oglądali pędzący parowóz ze słynnego filmu braci Lumiere "Wjazd pociągu na stację w La Ciotat". Scena wjazdu maszyny szokowała i straszyła. Zdarzało się, że widzowie uciekali z sali bojąc się, że pociąg wyjedzie z ekranu. Oglądano też "Śniadanie dziecka" - scenę sfilmowaną w ogrodzie, podczas której Auguste Lumiere wraz z żoną karmią swojego syna, a także  popisy łyżwiarza, baletnicy i nagranie ruchliwej, gwarnej ulicy. Pierwsze filmiki nie miały nawet minuty dlatego pokazy "żywych fotografii" w kinematografie braci Krzemińskich przeplatano scenkami teatralnymi, śpiewaniem kupletów i pokazami latarni magicznej.

Bracia Krzemińscy byli nie tylko prekursorami polskiego kina, ale też polskiej kinematografii. Wzorem braci Lumiere sami kręcili krótkie filmy. Przychodzący do kina oglądali Kroniki Odeonu - krótkie formy, które dzisiaj można uznać za pierwsze reportaże filmowe. Realizowane przez nich samych filmiki przedstawiały ważne wydarzenia w mieście. Jednym z nich jest "Pożar częstochowskiej zapałczarni" z 1913 roku - najstarszy zachowany polski film dokumentalny. Przez lata filmowali uroczystości na Jasnej Górze, parady wojskowe, a po odzyskaniu niepodległości przez Polskę nakręcili film dokumentalny o powrocie Śląska do macierzy.

Im też można przypisać pierwsze kroki polskiej reklamy i promocji. Na początku XX wieku, podczas wizyty w Paryżu, w wytwórni Pathé - najstarszej na świecie - Władysław Krzemiński nakręcił kilkusekundowy film. Przedstawia on jego samego wychodzącego na scenę, kłaniającego się publiczności i dziękującego jej za przybycie do kina. Scenka ta była odtąd wyświetlana na zakończenie każdego seansu.

Prekursorzy kina spoczywają na częstochowskim cmentarzu Kule. W 2010 roku w Łodzi przy Piotrkowskiej odsłonięto tablicę pamiątkową z napisem: "W tej kamienicy w 1899 r. bracia Antoni i Władysław Krzemińscy uruchomili pierwszy stały kinematograf na ziemiach polskich". Dwa lata temu w Łodzi na piętrze domu, w sali w której emitowano filmy braci Lumiere, otwarto kameralne kino. Obejrzeć w nim można stare filmy, fabularne i dokumentalne. Wszystkie wyświetlane są z dawnych projektorów na taśmach filmowych o 35 mm szerokości.

ew

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy