Reklama

Burza po wypowiedzi szefa brytyjskiej dyplomacji o brexicie

Unia Europejska "może sobie pogwizdać" w sprawie rachunku za brexit - takiego określenia użył dziś w Izbie Gmin szef brytyjskiej dyplomacji Boris Johnson. Pytano go o to, co stanie się, jeśli Wspólnota zażąda od Londynu więcej pieniędzy w ramach brexitowego układu rozwodowego. Za język tej wypowiedzi Boris Johnson już został skrytykowany przez opozycję.

Boris Johnson odpowiadał na pytanie w brytyjskim parlamencie. Wyraził opinię, że sumy, o jakich Unia mówi obecnie w kontekście tak zwanego "rachunku rozwodowego" są "niebotyczne". 

Chodzi o należności wynikające z zaciągniętych wcześniej przez Londyn zobowiązań: na inwestycje, które ukończone mają być już po Brexicie, czy też na świadczenia dla zatrudnionych w unijnych instytucjach. Forma wypowiedzi została już skrytykowana przez opozycję. 

Przywódca Partii Pracy Jeremy Corbyn stwierdził, że szef brytyjskiej dyplomacji nie powinien "w tak kluczowych negocjacjach" używać języka "niemądrego i aroganckiego". 

Reklama

Brytyjscy komentatorzy zwracają uwagę na jeszcze jedną wtorkową wypowiedź. Na pytanie polityka opozycji o to, czy jeśli negocjacje zakończą się brakiem umowy, Wielka Brytania "ma plan" Boris Johnson zaprzeczył. Zadeklarował, że spodziewa się "świetnej umowy". Wcześniej minister do spraw Brexitu David Davis zapewnił, że rząd ma na taką okoliczność szczegółowe plany.

Informacyjna Agencja Radiowa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy