Reklama

Donald Trump: Iran zamierzał zaatakować cztery ambasady USA

Prezydent USA Donald Trump oświadczył, że przed zabójstwem gen. Kasema Sulejmaniego Iran zamierzał zaatakować "najprawdopodobniej" cztery ambasady USA. Demokraci kwestionują to twierdzenie.

Trump zapytany w telewizji Fox News o to, co skłoniło władze USA do dokonania ataku na Sulejmaniego, odparł: "Mogę ujawnić, że sądzę, iż najprawdopodobniej chodziło (o atak) na cztery ambasady".

Jednak Demokraci w Kongresie, którzy zapoznali się z raportami wywiadu USA na temat okoliczności śmierci Sulejmaniego, oświadczyli, że nie widzieli dowodów świadczących o przygotowywaniu ataków na ambasady.

Trump po raz pierwszy wystąpił z takim twierdzeniem już wcześniej, mówiąc, że zarządził atak, ponieważ "Iran dąży do wysadzenia naszej ambasady". Powtórzył to potem podczas wiecu w Ohio.

Reklama

Prezydent powiedział też wówczas, że uważa "za oczywiste", iż demonstranci, którzy atakowali ambasadę USA w Bagdadzie przed atakiem na Sulejmaniego, byli przez niego inspirowani. "Wiecie, kto to organizował. Tego człowieka już nie ma. A miał na myśli nie tylko tę konkretną ambasadę" - powiedział prezydent.

Nowe sankcje na Iran

Również sekretarz stanu Mike Pompeo, ogłaszając w piątek nowe sankcje wobec Iranu mówił o tym, że strona amerykańska posiadała "konkretne informacje o rychłych zagrożeniach, w tym atakach na ambasady USA".

Pompeo zaznaczył również, że istnieje duże prawdopodobieństwo, iż samolot ukraińskich linii lotniczych, który rozbił się w środę pod Teheranem, został strącony, być może omyłkowo, przez irańską rakietę. Wcześniej podobne przypuszczenia wyrazili premier Kanady Justin Trudeau oraz premierzy Wielkiej Brytanii i Australii, Boris Johnson i Scott Morrison.

Iran wyklucza, by przyczyną katastrofy boeinga było trafienie pociskiem wystrzelonym przez irańską obronę przeciwlotniczą.

PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy