Reklama

Reklama

Po stronie życia

Z muzykami Julią i Grzegorzem Kopalami rozmawia Michał Bondyra

O swojej nowej płycie "Pro life" napisaliście, że "największą naszą satysfakcją będzie, jeśli za jej skromnym pośrednictwem staniecie się tymi, których troska o obronę Życia przyczyni się do jego ratowania, obrony i pielęgnowania - na każdym etapie jego istnienia". Obrona życia w katolickiej Polsce to dziś faktycznie duży problem?

Reklama

Julia: W katolickiej Polsce jest wiele ludzi ochrzczonych, którzy w danym momencie odeszli od wiary, nie żyją przykazaniami. Jest też wielu, którzy nie są katolikami. Dla nich to jest problem. Ale problem to przede wszystkim środowisko, na osiedlu w mieście czy na wsi piętnujące ciężarne nastolatki, to rodzice z dobrych domów pytający swoje córki z wyrzutem, dlaczego się nie zabezpieczyły, dlaczego nie wzięły globulek, nie przykleiły plastra, kategorycznie mówiący, że muszą usunąć ciążę, bo przecież kariera, szkoła, no i co powiedzą sąsiedzi. Wiele aborcji dokonywanych jest też za namową partnera, albo niedojrzałego, albo będącego już w jakimś związku i chcącego pozbyć się zbędnego balastu. Aborcji nie dokonuje się w patologicznych, biednych rodzinach.

Grzegorz:. Znamy takich ludzi i wiemy, jak trudno jest im wrócić do normalności, widzimy, jak nie potrafią poskładać swojego życia. Wiele z nich nie dostaje już drugiej szansy i w ciążę już nie zachodzi...

Julia: Jak jedna z dziewczyn, które lata temu usunęła dziecko i nigdy już nie urodziła, każda następna ciąża kończyła się poronieniem. Od tamtej aborcji zawsze ubiera się na czarno - nosi więc żałobę nie tylko w sercu, ale i na zewnątrz...

Czyli w tym momencie "kłania się" tu edukacja?

Julia: Tak i to ta już w domu, przeprowadzana przez rodziców, oparta na wartościach, jakie my, chrześcijanie, wyznajemy. Mówienie prosto i dobitnie, jak kiedyś moi rodzice, gdy wybierałam się do Poznania na studia, że nie wolno mi zakochać się w żonatym mężczyźnie, bo "on jest dla mnie jak trędowaty", bo jak rozbiję mu rodzinę, to będę w domu skreślona. Poskutkowało, choć oczywiście metody, wiedza dziś się zmieniają, to takie kategoryczne stwierdzenia są ważne.

Druga sprawa to edukacja społeczeństwa, by nie piętnowało ono nastolatek w ciąży, a przyjmowało je z akceptacją, dociekając, czy potrzebują dachu nad głową, pieluszek, żywności, a może zwykłej rozmowy... a nie wpychało je w ręce lekarzy dokonujących aborcję.

Grzegorz: Aborcja jest nieodwracalna. Dlaczego za błędy, potknięcia rodziców ma płacić Bogu ducha winne dziecko? Przecież ono ma takie samo prawo do życia, jak każdy z nas. Czasem wystarczy rozmowa, dodanie otuchy, by młoda dziewczyna jednak urodziła, ratując w ten sposób nowe życie.

Stąd Wasza płyta - łagodna w warstwie muzycznej, bezkompromisowa w tekstowej. Nie boicie się poruszać tak ważnych i niewygodnych tematów.

Grzegorz: Na płycie jest utwór "Pokochać Ciebie", w którym opisana jest historia chorego dziecka porzuconego przez rodziców w szpitalu. Kiedy znajdują się rodzice adopcyjni, zdecydowani, by je zabrać do domu, dziecko umiera. To jest historia smutna i przerażająca, ale i dająca do myślenia, bo napisana na podstawie prawdziwego zdarzenia. Skoro na nas ona tak działa, to co dopiero na matki?

W kawałku "Ja pragnę żyć" nienarodzone dziecko mówi do matki: "ja wiem, że mnie nie zabijesz". Podnoszą się od razu głosy ekspertów, dlaczego zabijesz? Przecież nie wiadomo, czy to już jest człowiek? Odpowiedzią jest rozpacz matki, gdy ta poroni. Czy byłaby w takim stanie, gdyby nie nosiła pod sercem kogoś ważnego? Przez poronienie czy aborcję matka nie traci ziarenka, nie łamie paznokcia, a traci dziecko! To jest odpowiedź na toczące się debaty dotyczące tego, w którym momencie rozpoczyna się życie. Nikt z nas tego nie wie, ale jeśli mamy wątpliwości, zawsze stawajmy po stronie życia.

Grzegorzu, wspomniałeś o debacie na temat życia. Wasza płyta idealnie się w tę toczącą się dyskusję wstrzeliła...

Julia: O wydaniu tej płyty zaczęliśmy myśleć jeszcze przed wyborami Baracka Obamy na prezydenta USA. Dostawaliśmy wtedy SMS-y z informacjami, że Obama planuje wprowadzić ustawę aborcyjną, że amerykańskie nastolatki będą mogły przerywać ciążę w majestacie prawa bez zgody rodziców.

Łatwo zarządza się życiem za pomocą ustaw uchwalanych przez decydentów. Ale nie mówi się o tym, jak rodzice dramatycznie walczą o dziecko śmiertelnie chore, jak zapożyczają się, biorą kredyty, zastawiają domy, sprzedają wszystko, by przedłużyć swojej córce czy synowi życie o kolejne dwa, trzy, pięć dni, bo nasze państwo nie za wszystko płaci. A przecież łatwo rzucać frazesy, że aborcja to zabieg, jak wyrwanie zęba... że dziecko to tylko probówka...

Grzegorz: Te utwory powstały oczywiście dużo wcześniej, ale stwierdziliśmy, że skoro toczy się dyskusja na temat życia, to niech ujrzą one światło dzienne i będą w tej dyskusji naszym głosem. A ponieważ w naszym otoczeniu mieliśmy mnóstwo takich historii, postanowiliśmy je przekazać szerzej.

Mówicie o swoich potrzebach opowiedzenia się po stronie życia, wyartykułowania Waszych poglądów, które mogą stać się pomocą dla tych, którzy stają przed problemem wyboru życia. A co z odbiorem słuchaczy? Faktycznie płyta zdaje swój egzamin?

Grzegorz: Mamy dowody na to, że tak. Na płycie jest utwór "Pieśń Jezusa", gdzie śpiewam w refrenie słowami Jezusa: "miłość moja jest bez granic/ spójrz na krzyż/ mogę znowu umrzeć na nim/ dla ciebie". Te słowa okazały się tak mocne, że gdy ta piosenka znalazła się na liście Muzycznych Darów, do prowadzącego listę redaktora zadzwonił człowiek, który słysząc je, odniósł ten tekst do siebie: "spójrz na ten krzyż, ja jeszcze raz podejmę się dla ciebie tego cierpienia". Po kilkunastu latach walki z Kościołem postanowił się pojednać i poszedł do spowiedzi. Uporządkował swoje życie. To było niezwykłe świadectwo, dla nas coś niebywałego.

Julia: Choćby dla tej jednej osoby warto było nagrać tę płytę, piosenkę. Miesiące wytężonej pracy, pozostawienia wszystkiego, by powstał ten krążek, nabrały sensu przez to jedno świadectwo.

Nie czujecie, że mimo to nie idziecie trochę pod prąd, na opak całemu muzycznemu, ale nie tylko światu, walczycie z wiatrakami?

Grzegorz: Przy okazji wywiadów o płycie spodziewam się kłopotów, ponieważ media, telewizja unikają jednoznacznych, do tego niepopularnych, deklaracji.

Julia: Ale temu przedsięwzięciu poświęciliśmy się całkowicie i podobnie jak biblijny pasterz zostawia 99 owiec, by odszukać tę jedną, tak dla nas płyta ta już jest wartością przez choćby to jedno świadectwo.

Grzegorz: Może dorabiamy jakąś ideologię, ale życie to jest życie, bez względu na to czy małe, czy duże, choć prezydent czy premier odznaczają tylko za uratowanie dorosłych, a przecież to najmniejsze nie może samo się bronić. Pan Jezus powiedział: "to co uczyniliście jednemu z moich najmniejszych - Mnieście uczynili". Musimy więc zwracać szczególną uwagę na maluczkich, bezbronnych i jeśli w uratowaniu takiego choćby jednego istnienia pomoże ta płyta, to naprawdę warto było ją nagrać.

Julia i Grzegorz Kopala to małżeństwo od lat związane ze sceną muzyki chrześcijańskiej. Współtworzą Inicjatywę Poznańskich Muzyków "Bogu Jedynemu Chwała", organizując popularne Niedzielne Wielbienie Boga oraz Poznańskie Zaduszki Jazzowe. Związani z Chrześcijańskim Teatrem "Droga" im. Jana Pawła II. Na swym koncie mają współpracę z Salem Solo przy okazji produkcji jego płyty "I worship". W 2005 roku utworem pt. "Janie Pawle II" zwyciężyli w Międzynarodowym Konkursie Piosenki o Ojcu Świętym w Toronto. Byli artystami ubiegłorocznego Song of Songs Festival. Ich piosenki "San Damiano" oraz "Pieśń Jezusa" zdobywały pierwsze miejsce na liście przebojów "Muzyczne Dary".

Dowiedz się więcej na temat: matki | problem | świadectwo | rodzice | Życie | dziecko | julia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy