Reklama

Reklama

Wielka rewolucja referatowa

Oczywiście referat był tylko jednym z katalizatorów polskiej odwilży 1956 r., być może działającym najsilniej (dla wielu uczestników tamtych wydarzeń jego lektura pozostała w pamięci jako największy szok życia), ale wpisywał się on w wielki proces rozbudzania emocji i myśli, który trwał od wielu miesięcy. Jego symbolami i znakami stały się m.in. imprezy towarzyszące Międzynarodowemu Festiwalowi Młodzieży i Studentów w lecie 1955 r., publikacja "Poematu dla dorosłych" Adama Ważyka i "Obrony Grenady" Kazimierza Brandysa, także wielu bulwersujących i odważnych artykułów w prasie, jak choćby tekstu z "Życia Warszawy" autorstwa Juliana Hochfelda pt. "Moralna siła prawdy" ze stycznia 1956 r. A także kłótnie i dyskusje na wielu partyjnych zebraniach, na których "odwaga staniała" i na których coraz bardziej otwarcie pytano o Władysława Gomułkę - sekretarza generalnego Polskiej Partii Robotniczej, odsuniętego w 1948 r. pod zarzutami "odchylenia prawicowo-nacjonalistycznego", a potem aresztowanego.

Reklama

Te kłótnie i spory wystąpiły również na najwyższych szczeblach władzy, w której zaczęły się rysować linie podziałów na tych, którzy chcieli wyjść z kryzysu zmieniając jak najmniej, ewentualnie pozbywając się swoich przeciwników (później ta formacja będzie nazywana dogmatykami, Natolinem lub Chamami), oraz na tych, którzy zamierzali znaleźć rozwiązania bardziej systemowe, wychodzące naprzeciw społecznym oczekiwaniom i pragnieniom (tak zwani rewizjoniści, Puławianie lub Żydy). Z czasem podziały te nasilą się i wywrą wpływ nie tylko na przebieg wydarzeń w następnych miesiącach 1956 r., ale też określą na wiele lat i kilka dekad sposoby wewnętrznego dzielenia się rządzącej partii, walkę w niej prowadzoną, często z użyciem haseł antysemickich i antyinteligenckich.

Pod ciśnieniem tych właśnie nastro-jów i w ogniu walki o władzę zrodziła się idea, aby udostępnić członkom polskiej partii referat, który miał tę zaletę polityczną dla elity rządzącej w Polsce stalinowskiej, że ciężar winy i odpowiedzialności przenosił z Warszawy o 1120 km dalej, do Moskwy.

Choć egzemplarze broszury z referatem skrupulatnie numerowano, gdyż miała być przeznaczona "wyłącznie do użytku organizacji partyjnych", wkrótce jej treść stała się własnością publiczną, a i dzisiaj można ją odnaleźć w wielu bibliotekach domowych. Referat odczytywano na zebraniach partyjnych. Rzeczywiście wywołał szok. Dowiadywano się tak wiele, a zarazem tak mało. Jak do tego mogło dojść? Kto jest winny? Jaka jest moja wina?

Rozmowy z sumieniem trwały godzinami. Na seminarium dla wojewódzkiego aktywu propagandowego, które odbywało się w KC PZPR od 22 do 28 marca, po wysłuchaniu referatu Chruszczowa zadano 300 pytań. Na Politechnice Szczecińskiej, na zebraniu aktywu partyjnego 26 marca, które trwało od godz. 17 do 2 w nocy, zadano 110 pytań... Gomułka momentalnie wyczuł koniunkturę i w najbliższych tygodniach, w kwietniu i w maju, rozpoczął najpierw korespondencję, a następnie rozmowy z kierownictwem partii domagając się rehabilitacji, zwrotu legitymacji partyjnej oraz zaproszenia na najbliższe posiedzenie plenum KC PZPR w celu "ustosunkowania się (...) do zarzutów składających się na treść zawartą w tezie o prawicowo-nacjonalistycznym odchyleniu od linii partii".

Dowiedz się więcej na temat: kc pzpr | komitet | PZPR | Gomułka | lektura | tajny | Nikita | rewolucja | zjazd | Chruszczow

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy