Reklama

Reklama

Żołnierze Mannerheima w Srebrnej Górze

Losy grupy jeńców fińskich przetrzymywanych w jednym z fortów twierdzy srebrnogórskiej są jednym z mniej znanych epizodów II wojny światowej.

Niejasne okoliczności ich uwięzienia, heroicznej walki i tragicznej śmierci sprawiają, że nie wszyscy uznają wiarygodność tej historii. Tym bardziej, że nigdy nie odnaleziono mogił, w których zostali pogrzebani przez nazistowskich oprawców.

Reklama

Kiedy Andrzej Wojtas, redaktor naczelny miesięcznika "Komandos" zaintrygowany tematem fińskich jeńców w Srebrnej Górze zaproponował zainicjowanie śledztwa, nie zawahałem się ani chwili. Historia była niezwykle ciekawa. II wojna światowa - grupa kilkudziesięciu fińskich żołnierzy uwięziona w obozie jenieckim w Srebrnej Górze wznieca bunt, obezwładnia niemiecką załogę i w sposób zorganizowany przeprowadza brawurową ucieczkę. Niestety, przybywają posiłki, Finowie zostają osaczeni i wezwani do poddania się. Będąc w sytuacji bez wyjścia, po zapewnieniu sobie nietykalności, składają broń. Niemcy wykorzystują sytuację, łamią dane słowo i bezlitośnie mordują całą grupę jeńców. Grobów Finów, pochowanych prawdopodobnie w masowej mogile w pobliżu twierdzy nigdy nie odnaleziono. Tak przynajmniej brzmiał pierwszy przekaz. Idea podjęcia tego tematu była tym bardziej szczytna, by pokusić się o próbę odnalezienia doczesnych szczątków ofiar i upamiętnienia tragicznych wydarzeń.

Jak to przeważnie bywa, w drugiej połowie pierwszej dekady XXI wieku trudno być w czymkolwiek pierwszym. Zwłaszcza 64 lata po opisywanych wydarzeniach i 44 lata po ostatnim poważnym dochodzeniu. Nie pozostaje w takim razie nic innego, niż próbować podążyć starymi tropami zapomnianej historii i próbować wychwycić jakiekolwiek punkty zaczepienia, które poprzednicy przeoczyli. Poza tym po cichu liczyliśmy, że uda się nakłonić współczesnych nam Finów do współpracy i rozpalić w nich rządzę poszukiwań swych zaginionych przed laty bohaterów. Sprawa była intrygująca z kilku względów. Przede wszystkim początkowo wydawało się, że jest to potencjalnie jedna z nielicznych (jeżeli, nie jedyna) sytuacja, w której jeńcy wojenni samodzielnie uwalniają się z obozu. Co prawda nie na długo, ale jednak. Po drugie sprawa ta, mimo kilku publikacji, pozostawała nierozwiązana, po trzecie... skąd u licha znaleźli się w Srebrnej Górze Finowie? Po wstępnych, dość krótkich poszukiwaniach udało się dotrzeć do źródeł tej historii. Jest ona cytowana w wielu publikacjach dotyczących wojennych losów Srebrnej Góry, jednak w większości przypadków dość enigmatycznie. Ojcem tematu jest znany również m.in. z łamów "Odkrywcy" dr Jacek E. Wilczur, m.in. autor licznych pozycji książkowych dotyczących historii II wojny światowej, członek Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce oraz pionier badań i eksploracji Gór Sowich. W trakcie swojej pracy dla GKBZHwP i jeszcze wcześniej jako dziennikarz, prowadził rozliczne śledztwa m.in. dotyczące jeńców wojennych przetrzymywanych i mordowanych przez nazistów na terenie Polski. Opisywał losy żołnierzy włoskich, brytyjskich, francuskich jak również... skandynawskich. W przypadku tych ostatnich należy zwrócić szczególną uwagę na wydaną w 1968 roku książkę "Krzyż Skandynawów", będącą dokumentacją zbrodni nazistów na żołnierzach i obywatelach Danii, Norwegii, Szwecji i Finlandii. W tej oto pozycji znajdujemy obszerną i niezwykle szczegółową rekonstrukcję wydarzeń, jakie miały miejsce w Srebrnej Górze w przedostatnim roku II wojny światowej.

Dowiedz się więcej na temat: żołnierze | II wojna światowa | śledztwo | pytania | Niemcy | wojsko | nazwiska | losy | 1944 | góra

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje