Reklama

Reklama

Tajemnicza katastrofa amerykańskiego samolotu

Na świecie zachowało się jedynie 12 sztuk, a w Europie tylko jedna maszyna. Pozostałości Douglasa DB-7 odkryte w okolicach Płocka to najprawdopodobniej pierwsze takie znalezisko w Polsce.

Dawno temu wśród mieszkańców miejscowości Rzewin oraz Kiełki krążyła tajemnicza historia związana z II wojną światową. Zgodnie z ich opowieściami na tym terenie miało dojść do zestrzelenia samolotu. Tematem postanowiła zająć się grupa eksploratorów. Na podstawie relacji m.in. Jerzego i Sławomira Kalińskich, Marianny i Wojciecha Kolankowskich, Antoniego Gierkowskiego udało się ustalić okoliczności i miejsce katastrofy samolotu. Akcja eksploracyjna przyniosła odkrycie, które okazało się prawdziwą sensacją.

Działania grupy poszukiwaczy zaczęły się już w marcu 2019 roku. Odbyły się według standardowej procedury - potrzebna była zgoda właściciela gruntu oraz uzyskanie zgody Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków na podjęcie wykopalisk. Finał poszukiwań (który będzie można także obejrzeć w programie "Misja Skarb") miał miejsce w sierpniu, po żniwach. To był ten moment, gdy miejsce katastrofy stało się w pełni dostępne.

Reklama

Był to również czas mocnego zaangażowania się wielu osób, bez których przeprowadzona akcja na pewno nie odbyłaby się w profesjonalnych warunkach. Nadzór nad wykopaliskami objął i prowadził Radosław Herman - archeolog z Łodzi, a dzięki wsparciu Wójta Gminy Baboszewo - pana Bogdana Pietruszewskiego - na potrzeby eksploracji została użyczona koparkoładowarka. Dysponując dodatkowo profesjonalnym sprzętem: wykrywaczami metali, wykrywaczem ramowym oraz georadarem z firmy GEOSCANNERS POLSKA, można było śmiało rozpoczynać poszukiwania szczątków samolotu.

Niespodziewane odkrycie

Wnikliwe badania i skanowanie gruntu doprowadziły do odnalezienia m.in. fragmentu silnika z mechanizmem śmigieł, karabinu wielkokalibrowego M2, dużej ilość drobnych elementów z konstrukcji samolotu, rzeczy osobistych załogi (zegarek, scyzoryk, klamry pasków) oraz, ku zaskoczeniu uczestników akcji, szczątków ludzkich.

Przeprowadzone badania DNA wykazały, że były to dwie osoby, jedna w wieku około 19 lat. Ten niespodziewany fakt wzbogaciła dodatkowo relacja mieszkańca pobliskiej wioski. Według niego jeden z pilotów, chcąc ratować się z płonącej maszyny, wyskoczył ze spadochronem i został wciągnięty przez pracujący silnik. I rzeczywiście historię potwierdziły wykopaliska - ludzkie szczątki znaleziono obok fragmentu silnika.

Pierwszy Douglas w ziemi

Na podstawie odnalezionych części ustalono, że jest to prawdopodobnie amerykański samolot Douglas DB-7 (samolot bombowy i nocny myśliwski) firmy Douglas Aircraft Company. Używały go podczas II wojny światowej głównie Związek Radziecki, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone. DB-7 był również użytkowany w czasie wojny przez francuskie, australijskie, południowoafrykańskie i holenderskie siły powietrzne, a po wojnie także przez Brazylię. Samolot miał kilka nazw.

W krajach Brytyjskiej Wspólnoty Narodów określano go jako lekki bombowiec Douglas Boston lub nocny myśliwiec Douglas Havoc, w Stanach Zjednoczonych jako taktyczny bombowiec A-20 Havoc lub nocny myśliwiec P-70. Natomiast w Związku Radzieckim funkcjonował pod nazwą A-20 lub Boston.

Na podstawie relacji i opowieści udało się ustalić, że lot samolotu miał miejsce w pierwszej połowie stycznia 1945 roku, prawdopodobnie z południa lub południowego zachodu. Douglas został zauważony przez dwa niemieckie myśliwce, które znajdowały się na lotnisku w miejscowości Brzeście, kilka kilometrów od Kiełk. Podjęły one pościg za bombowcem, który nie miał szans w walce powietrznej.

Prawdopodobnie tuż po katastrofie na miejsce przyjechało wojsko niemieckie, by zabrać elementy samolotu. Za kilka dni na te tereny wkroczyły wojska rosyjskie. Zabrały pozostałości maszyny, a znalezione ciała pochowały obok drewnianego krzyża przy polnej drodze Kiełki-Rzewin. Według opowiadań mieszkańców wioski Rosjanie tuż po wojnie przenieśli je na cmentarz do Płońska.

W douglasie znajdowały się najprawdopodobniej trzy osoby: pilot i dwóch strzelców. Do chwili obecnej nie wiadomo, w jakim kierunku zmierzała maszyna. Nie można wykluczyć faktu, że w samolocie mogła przebywać załoga Rosjan, a według innej relacji na pokładzie mógł przebywać amerykański pilot. Obecnie trwają próby ustalenia dokładnej historii lotu oraz załogi samolotu. W pomoc zaangażowały się ambasada rosyjska oraz ambasada Stanów Zjednoczonych.

Odnalezione pozostałości bombowca mogą okazać się prawdziwą sensacją. Na terenie Polski, w ziemi, nie było jeszcze takiego odkrycia. W 2014 roku udało się wydobyć wrak tej maszyny z dna polskiego Bałtyku. Innego douglasa wydobyto w 2017 roku w zachodniej części Zatoki Fińskiej, podczas budowy gazociągu Nord Stream 2.

Od 8 września co niedzielę o godz. 20 w telewizji Fokus emitowany będzie program "Misja Skarb" w reżyserii Konrada Zagórskiego. W jednym z odcinków prowadzący program: Michał Antczak "Kiler", Dawid Stec "Prospektor" oraz Łukasz Cichy "Cichy", przy współpracy pasjonatów historii: Jana Mossakowskiego i Andrzeja Mossakowskiego, będą poszukiwać pozostałości samolotu w miejscowości Kiełki w gminie Baboszewo.

Michał Antczak, Dawid Stec

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy