Reklama

Reklama

Stalag 307. Twierdza Zagłady

Nazistowski Stalag 307 był największym obozem jenieckim znajdującym się w Twierdzy Dęblin. Funkcjonujący od jesieni 1941 r., obejmował trzy części: dęblińską Cytadelę, fort VII twierdzy - Głusiec, oraz fort Balonna na stokach reduty generała Józefa Zajączka. Od lipca 1941 do końca 1943 r. przebywało w nim rotacyjnie ok. 200 tysięcy jeńców. Większość z nich została zgładzona lub zmarła z głody czy w wyniku szerzących się epidemii. Dla jeńców, którzy przetrwali, Stalag 307 pozostał prawdziwym piekłem na ziemi, a obecnym pokoleniom przypomina o bohaterstwie i męczeństwie.

Pod koniec września 1939 r. Niemcy zaczęli umieszczać w Twierdzy Dęblin żołnierzy z jednostek znajdujących się w okolicach lasów iłżeckich i Puszczy Kozienickiej. Ostatnich bohaterów Kampanii Wrześniowej 1939, żołnierzy gen. Franciszka Kleeberga uwięziono w twierdzy 7 października. Dwa dni wcześniej, w trakcie walk pod Kockiem, dowódca Samodzielnej Grupy Operacyjnej "Polesie", gen. Kleeberg został zmuszony do podpisania kapitulacji. Powodem podjęcia tej trudnej decyzji było wyczerpanie zapasów w zaopatrzeniu i amunicji, co dalszą walkę czyniło bezsensowną...

Nie wiadomo jak liczny był stan osobowy Kleeberczyków, bowiem w trakcie odwrotu, do grupy dołączyła znaczna liczba żołnierzy z innych jednostek, a ewidencję nie zawsze prowadzono zgodnie z aktualnymi wydarzeniami. Fakt wielu pojedynczych dezercji z pola walki został odnotowany, nikt jednak nie rozpatrywał już tych przypadków. Według źródeł niemieckich, 1255 oficerów oddało się w niewolę, w tym 4 generałów, 15 605 podoficerów i szeregowych - razem 16 860 żołnierzy. Dowódcom 50. i 60. Dywizji Piechoty nie była dana niewola. Od niewoli uchyliło się prawdopodobnie kilkuset żołnierzy ze związków taktycznych. Na polu chwały poległo 324 wojaków, a 20 zmarło skutkiem odniesionych ran.

Reklama

Do Twierdzy Dęblin Kleeberczycy dotarli piechotą, 7 października, pod eskortą żołnierzy niemieckich. Szli oni w kolumnie pieszej od Kocka, przez Dęblin do Radomia. Rannych wieziono na wozach. Niektórym żołnierzom podczas przemarszu udało się uciec, a mieszkańcy wsi, przez które przechodzili, podawali im w miarę możliwości wodę i żywność. W Twierdzy żołnierze-jeńcy zostali podzieleni na szeregowych i oficerów. Mogli się wreszcie umyć, zjeść posiłek, odpocząć. Ostatni ich przemarsz odbył się w październiku tego samego roku - z Twierdzy Dęblin do stacji kolejowej w Zajezierzu k. Dęblina. Stamtąd, w wagonach towarowych, wyruszyli m.in. do obozów w Jędrzejowie i Radomiu. Ponad 100 jeńców pozostało w dęblińskiej twierdzy. Nie wiadomo jednak co się z nimi stało. Generała Kleeberga i ścisły sztab przewieziono do Łodzi, potem do Wrocławia i dalej do Twierdzy Königstein k. Drezna. Kleeberg zmarł 5 IV 1941 r.

Po zakończeniu działań wojennych w Europie Zachodniej w 1940 r. dęblińska twierdza zapełniła się jeńcami belgijskimi, francuskimi i holenderskimi. Do dzisiaj nieznana jest ich liczba. Brak jest także szczegółowych informacji na ten temat. Znane są jedynie fragmentaryczne relacje kolejarzy z Dęblina. Wiadomo, iż jakiś czas później jeńcy zostali przewiezieni do innych obozów na teren Niemiec. Po zajęciu Dęblina przez okupanta, twierdza zaczęła pełnić funkcję koszar wojskowych.

Stalag 307 - obóz zagłady

Po agresji Rzeszy Niemieckiej na Związek Radziecki w czerwcu 1941 r., Niemcy zamienili dęblińską twierdzę w największy obóz jeniecki, głównie dla żołnierzy radzieckich. Wcześniej, we wrześniu 1940 r. w obozie jenieckim w Białej Podlaskiej, umiejscowionym w carskich koszarach zwanych "Czerwonymi koszarami", wybuchła epidemia czerwonki. Do 19 września zmarło 2500 jeńców. Pozostałych 15 tysięcy przetransportowano koleją do Twierdzy Dęblin. Oficjalnie Stalag 307 powstał w październiku 1940 r. w wyniku przeniesienia obozu jenieckiego Stalag 307 z Białej Podlaskiej.

Od września 1941 r. zaczęły napływać transporty żołnierzy Armii Czerwonej. W jednym transporcie potrafiło być blisko 5 tysięcy jeńców.

W obozie znaleźli się nie tylko Rosjanie służący w Armii Czerwonej, ale także Polacy, zamieszkujący wschodnie tereny przedwojennej Polski. Wielu z nich po napaści Niemiec na Związek Radziecki, znalazło się w sowieckiej armii, tym samym wraz z nimi trafili do niewoli. Każdemu z jeńców zakładano kartę personalną zawierającą podstawowe informacje: datę urodzin, stopień wojskowy, miejsce wzięcia do niewoli i wykształcenie. Pobierano też odcisk palca, początkowo wklejano zdjęcie. Procedur przestrzegano w pierwszym okresie funkcjonowania obozu, z czasem, z powodu napływu coraz większej liczby jeńców, formalności uproszczono do minimum. Niemcy często łamali zakaz fotografowania jeńców. Zdjęcia wywoływano w prywatnym zakładzie fotograficznym "Złotnicki" w Dęblinie. Pracownik zakładu, Janusz Uklejewski w tajemnicy przez Niemcami kopiował te zdjęcia. Po zakończeniu wojny stały się one dla Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce doskonałym materiałem dowodowym.

"Los jeńców radzieckich stanowi niewyobrażalną tragedię. Wielka ich część zginęła wskutek głodu lub złych warunków atmosferycznych. Tysiące zmarło na tyfus. Komendanci obozu zabronili ludności cywilnej dostarczania żywności jeńcom wojennym, skazując ich na śmierć głodową. W wielu wypadkach, gdy jeńcy wojenni nie mogli maszerować z powodu głodu lub wyczerpania, rozstrzeliwano ich na miejscu na oczach przerażonej ludności, a ciała pozostawiano bez pogrzebu. W wielu obozach nie było zupełnie jakichkolwiek budynków, w których jeńcy mogliby się schronić. Leżeli pod gołym niebem w czasie deszczu jak i śniegu. Nie dostarczono im nawet narzędzi, aby mogli wykopać sobie doły lub jamy. Warunki w obozie były niewyobrażalnie nieludzkie, niczym nie różniły się od tych w obozach koncentracyjnych. Niemcy łamali postanowienia konwencji Genewskiej. Przybyłych do stalagu jeńców traktowano ze szczególnym okrucieństwem. Umieszczano ich w kazamatach z kamiennymi podłogami. Więźniowie z następnych transportów pozostawali na placu obozowym, bez możliwości schronienia się przed zimnem, deszczem czy śniegiem. Jedynym pożywieniem jakie otrzymywali był chleb wyrabiany z mąki drzewnej, słomy i trawy. Głód był tak wielki, że powszechny stał się kanibalizm. Za zjedzenie wątroby, którą łatwo było wydobyć z ciała, groziła kara śmierci".

Jeńcy wykorzystywani jako tania siła robocza pracowali przy rozbudowie dróg i wałów przeciwpowodziowych na Wiśle, a także węzła kolejowego. Specjalne Arbeitskomanda pracowały przy utrzymaniu dęblińskiego lotniska.

Głód, wycieńczenie i epidemia tyfusu plamistego były przyczyną wysokiej śmiertelności wśród więźniów, szczególnie zimą 1941/42 r. Część rannych i chorych jeńców umieszczano w forcie Balonna, który spełniał funkcję szpitala. Nikogo jednak tam nie leczono. Więźniów mordowano dosercowymi zastrzykami z trucizną... Martwych jeńców zakopywano w dołach o głębokości 3 metrów. Zdarzało się, że zmarłych z wycieńczenia podczas niewolniczej pracy lub rozstrzelanych, zakopywano w miejscu tragedii, np. podczas "pracy" przy budowie wałów wiślanych. Prawdopodobnie na terenie twierdzy znajduje się jeszcze wiele nieznanych masowych mogił.

Nie wiadomo ilu jeńców Stalagu 307 przeżyło. Tylko nielicznych przetransportowano do innych obozów lub zostali wywiezieni na roboty przymusowe do III Rzeszy. Większość, tj. blisko 70 tysięcy pozostała w Dęblinie na zawsze... pochowano ich obok murów Twierdzy Dęblin, w okolicach Bramy Warszawskiej. To największa zbiorowa mogiła w Europie! Innymi miejscami pochówku są fort Balonna, międzynarodowy cmentarz wojenny Balonna i Cmentarz Komunalny w Dęblinie, a także fort-skład Młynki. Znanych jest 11 miejsc zbiorowych mogił jeńców radzieckich: cztery doły obok murów Twierdzy, trzy masowe groby na terenie Balonnej, jedna masowa mogiła w nasypie cmentarza Balonna, jedna mogiła na Cmentarzu Komunalnym i dwie mogiły w forcie-składzie Młynki. Mogiły jeńców włoskich znajdują się na terenie Cytadeli, fortu Balonna i okolicznego fortu Głusiec. Część jeńców włoskich pochowano we wspólnych mogiłach z jeńcami radzieckimi. Do dzisiaj jednak nie odkryto zbiorowych mogił jeńców włoskich. Do dzisiaj także nie podjęto poszukiwań mogił żołnierzy w Zajezierzu.

"Od 16 do 21 X 1947 r. Polska Komisja Państwowa oraz Specjalna Komisja Radziecka przeprowadziły śledztwo w sprawie zbrodni popełnionych przez Niemców na jeńcach radzieckich w Stalagu 307. Na podstawie zeznań świadków i wyników radzieckiej ekspertyzy sądowo-lekarskiej ustalono, iż przez obóz przeszło 120-150 tysięcy jeńców. Na skutek głodu, zimna, braku elementarnych warunków sanitarnych, epidemii, nieludzkiego znęcania się oraz rozstrzeliwania w Stalagu 307 zginęło w latach 1941-1942 około 80 tys. jeńców".

24 lipca 1944 r. w związku z akcją "Burza" wykonywano plan Armii Krajowej "Ocalić Dęblin". Twierdza została opanowana, a dla ostatnich znajdujących się tam jeńców radzieckich nadszedł ratunek przed śmiercią. Przez dębliński Stalag 307 "przewinęło się" wielu jeńców wojennych różnych narodowości przetrzymywanych w innych obozach. Potwierdzają to odnalezione na terenie twierdzy nieśmiertelniki z obozów w Komorowie, Łambinowicach, Siedlcach i Wolsztynie. Po zakończeniu ewidencji, jeńcy rosyjscy otrzymywali blachy ewidencyjne. Nieśmiertelnikiem żołnierza radzieckiego była bakelitowa tuleja oraz karta z danymi osobowymi. 11 lat temu podczas prac ziemnych prowadzonych na terenie Twierdzy Dęblin odnaleziono nieśmiertelnik należący do czerwonoarmisty, Łopatina Aleksandra Osipowicza.

Włosi więzieni w dęblińskiej twierdzy

Po podpisaniu 3 września 1943 r. zawieszenia broni między koalicją antyhitlerowską a Włochami, Niemcy rozbroili prawie całą armię byłego już sojusznika stacjonującą we Włoszech i w Europie. W końcu listopada złożono Włochom propozycję: jeżeli dobrowolnie będą współpracować z Niemcami, wówczas zostaną zwolnieni z obozu. Jeżeli nie przyjmą oferty, przejdą ze statusu internowanych, przyznanego im wcześniej, na status jeńców wojennych. Do wojska niemieckiego przystąpiło tylko ok. 94 tysiące żołnierzy i oficerów. Blisko 196 tysięcy żołnierzy stało się dezerterami już po oddaniu broni. Od września 1943 r. żołnierze włoscy wywożeni byli do obozów, w tym też do Twierdzy Dęblin. W 1944 roku obóz jeniecki Stalag 307 został przemianowany na Oflag 77.

30 września 1943 r. do obozu w dęblińskiej twierdzy przybył transport z tysiącem włoskich oficerów z Francji i Włoch. Niemcy podzielili Włochów na poszczególne grupy - w zależności od stopni oficerskich - od porucznika do majora. W następnych dniach do obozu przybyło około 15 tysięcy oficerów, najwięcej z formacji Strzelców Alpejskich i Bersalierów. Obóz Oflag 77 (trafili do niego oficerowie lotnictwa) został utworzony po zmianach w organizacji i liczbie jeńców Stalagu 307. Jeńcy, którzy odmówili współpracy z nazistami zostali rozlokowani w trzech innych obozach: Cytadeli, w forcie Głusiec (Airlager) oraz obozie Balonna (Triangolo). Początkowo naziści traktowali Włochów zdecydowanie lepiej niż jeńców radzieckich. Sytuacja zmieniła się, gdy zdecydowanie pogorszyła się sytuacja strategiczna Niemców na frontach. Wśród jeńców włoskich panował głód, szerzyły się choroby zakaźne, były rozstrzeliwania. Na Balonnej i w forcie Głusiec są dotychczas jeszcze nie odkryte masowe groby jeńców włoskich. Według ostrożnych szacunków, w różnych miejscach na terenie twierdzy dęblińskiej zostało ich pochowanych około 6000.

Na decyzję Niemców o likwidacji Oflagu 77 miała wpływ w marcu 1944 r. sytuacja na froncie wschodnim. Jeńców przetransportowano do innych obozów znajdujących się na terenie Niemiec, część trafiła do Stalagu VI C Oberlangen w Rzeszy. Prawdopodobnie w Oflagu 77 przebywali także oficerowie pochodzenia anglosaskiego. Świadczą o tym wspomnienia włoskich weteranów. Ponadto na terenie twierdzy odkryto guziki armii brytyjskiej lub kanadyjskiej. Polska i włoska prasa lat 80. informowała, że podobno w Oflagu 77 miała miejsce eksterminacja żołnierzy włoskich. Na pewno miało to miejsce w Wolsztynie, Żelichowie czy Lwowie, można więc przypuszczać, iż także w Dęblinie. Tej informacji jednak nie potwierdził emerytowany generał karabinierów, Nicola Bozzi. Gdy 11 lat temu obecny prezes Towarzystwa Przyjaciół Dęblina, mjr rezerwy Jerzy Trzaskowski rozmawiał z gen. Bozzim, ten miał stwierdzić, iż w obozie nikt nie zachowywał się w taki sposób wobec jeńców. Poinformował jednak Trzaskowskiego, że będąc jeńcem widział, jak wywożono przez Bramę Egipską w Twierdzy Dęblin zwłoki jeńców radzieckich.

Oflag 77 był obozem przejściowym dla włoskich żołnierzy. Po ewakuacji wysyłano ich do innych obozów. Wielu z nich nie zobaczyło już nigdy swojej ojczyzny. Pamiątką po jeńcach włoskich Oflagu 77 są ich listy. Okres internowania oficerów w Dęblinie to wrzesień 1943 r. - koniec marca 1944 r.

Pomnik

Niedawno na rynku wydawniczym ukazała się książka "Twierdza Śmierci - Stalag 307" Tadeusza Opieki. Jest to pierwsza obszerna publikacja dotycząca Stalagu 307. Swoisty dokument odkrywający ten obóz zagłady. W Związku Radzieckim i PRL, ale też po zmianie ustroju politycznego w tych państwach, Stalag 307 to temat nieznany opinii publicznej. Tadeusz Opieka przerywa milczenie na ten bolesny temat. Do tego przedstawia fakty historyczne świadczące o bohaterskich czynach zarówno Armii Krajowej jak i Armii Ludowej. Książka zawiera 104 zdjęcia, a także rysunki i ryciny. Do jej powstania przyczynili się m.in. działacze Towarzystwa Przyjaciół Dęblina i historycy warszawskiego IPN. Dochód ze sprzedaży książki w większości zostanie przeznaczony na budowę pomnika ku pamięci pomordowanych jeńców radzieckich i włoskich.

Mirosław Skrzypiec

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama