Reklama

Reklama

Mundury

Po wojnach napoleońskich także Brytyjczycy zaczęli tworzyć pułki ułańskie, które otrzymały mundury i uzbrojenie (lance) na wzór polski. Nawet oficerowie tych pułków musieli zapuścić krótkie wąsy "a la Polonais". Ułani przetrwali w armii brytyjskiej do dzisiaj i w czasie świąt pułkowych, czy też narodowych ubierają dumnie mundury ułańskie i z lancami stają na tle swoich czołgów! Przechodząc do naszej obecnej piechoty proponuję jej nałożenie na kołnierze granatowych patek z żółtą (słonecznikową) wypustką, noszenie bowiem skrzyżowanego "kałasznikowa" z czołgiem na tarczy strzeleckiej ma się do tradycji jak rum do rumaka. Warto również odrzucić nic nie znaczący przymiotnik "zmechanizowany" (z sowieckiej terminologii), np. armia brytyjska czy amerykańska mają dywizje piechoty. Oczywiście nawet dziecko w przedszkolu wie, że żołnierze piechoty mają na wyposażeniu transportery opancerzone i inne wozy bojowe. Niechże te stare, dumne nazwy zostaną, np. pułk piechoty czy Batalion Strzelców!

Reklama

"Kościuszkowcom" wypadałoby nałożyć granatowe otoki na czapki, wtedy staną się prawdziwą polską piechotą. Żółte otoki i okrągłe denka dostali w 1946 r. od władz komunistycznych jako podkreślenie ich "gwardyjskości" - najstarsza jednostka LWP - w przeciwieństwie do reszty piechurów. Teraz noszą rogatywki, ale żółte otoki zostały. Dość dziwna sytuacja panuje w 21. Brygadzie Strzelców Podhalańskich, mają oni bowiem, jako swój symbol, szarotkę górską. Odznaka ta jest identyczna z szarotką (Edelweiss) będącą "wizytówką" niemieckich strzelców górskich. Zaznaczam, że symbolem polskich wojsk górskich jest "niespodziany" krzyżyk wpleciony w gałązkę jedliny.

Jakiś czas temu powróciła propozycja, aby ułanów Szwadronu Kawalerii WP umundurować w historyczne formy - należy temu przyklasnąć. Proponowałbym założyć im mundury ułańskie doby Księstwa Warszawskiego wzorowane na mundurach 1. Pułku Lekkokonnego Polskiego Gwardii Napoleona I (1807-1815) - oczywiście z odrzuceniem francuskich naleciałości. Mundury byłyby barwy granatowej z karmazynowymi wyłogami. Karmazynowy z granatowym to "górne barwy" Rzeczpospolitej - barwa kawalerii narodowej i generałów - i takiej właśnie barwy miał być mundur młodzi szwoleżerskiej, ale - podobno -z powodu złej jakości sukna stał się on różowawy, czyli amarantowy. Należy pamiętać, że amarant to rozmyty karmazyn. Również piechotę z Batalionu Reprezentacyjnego chciano ubrać w mundury, oczywiście barwy granatowo-żółtej, I. Pułku Strzelców Pieszych doby Królestwa Kongresowego (1815- 1830), ale jak już wcześniej wspomniałem piechota ta, zrusyfikowana, nie nosiła już rogatywek. Dlatego lepiej byłoby okrągłe czapy zamienić na kwadratowe pudła piechoty Księstwa, a resztę munduru zostawić bez zmian - taka "kompilacja" nie jest niczym nadzwyczajnym, mówił już o tym Szymon Kobyliński - jednostka reprezentacyjna całej armii winna się odnosić do tradycji wojska jako całości. Jest to aktualne zwłaszcza w Polsce, gdzie traciliśmy niepodległość i nie ma ciągłości oddziałów reprezentacyjnych. Inna sprawa podchorążowie, oni niech zakładają w swoje święto mundury doby Królestwa, bowiem takie konkretnie wtedy nosili, tj. dnia 29.XI.1830 roku. Skąd się wzięła barwa granatowo-żółta? Otóż tej barwy mundury nosił w 1794 r. 10. Regiment Piechoty Działyńskich - najlepszy pułk Insurekcji Kościuszkowskiej. To głównie dzięki "działyńczykom" wyrzucono Rosjan z Warszawy. Pod Maciejowicami żaden się nie cofnął: "Po południu dnia 10 października, oficerowie rosyjscy objeżdżający pobojowisko, zwrócili uwagę na wyrównane szeregi żółtych wyłogów, znaczące stanowiska polskiej piechoty. Byli to polegli 10-go Regimentu?". W czasie epopei napoleońskiej mundurów tej barwy używała, w Hiszpanii, Legia Nadwiślańska - 3. pułki piechoty pod Chłopickim i pułk jazdy pod Konopką - najlepsza polska formacja wojen napoleońskich.

W Królestwie Kongresowym granatowe kurtki z żółtymi wyłogami rozciągnięto na całą piechotę, i tak zostało w odrodzonej Rzeczpospolitej - jeżeli piechur, to granatowa łapka z żółtą wypustką na kołnierzu - siła tradycji! Za czasów Ludowego Wojska Polskiego świadomie odrzucano tradycję. O ile dzisiaj ułani Kawalerii WP wyglądają przyzwoicie w mundurach wz.36, to piechurzy prezentują się jak w latach 80. - a wystarczyłoby usunąć sznury naramienne, podpinkę zapiąć pod brodą i już mamy bliżej do polskiego ideału! Dlatego należy się cieszyć, że orkiestry wojskowe (nie wszystkie) zakładają uniformy wzorowane na wcześniejszych epokach - zaiste jest to wspaniałe.

Wracając do teraźniejszości, należy zaznaczyć, że mundury marynarskie zostały w zasadzie bez większych zmian, jeśli chodzi o wojska lotnicze pewne poprawki powinny się dokonać, ale nie aż tak wielkie, jak w wojskach lądowych, które siłą rzeczy legitymują się najstarszą i najbardziej różnorodną tradycją. Optowałbym dla naszej armii za mundurami wz.36 - pod tym pojęciem mam na myśli mundury z końca lat 30. Jako mundur wyjściowy rogatywka garnizonowa wz. 35 (albo czapka okrągła), kurtka wz. 36 z kołnierzem stojąco- wykładanym na nim patka lub proporczyk z wężykiem - i do tego pas z brązowej skóry, długie spodnie, na zimę - płaszcz wz.36, na chłodne pory roku - pelerynę sukienną. Takie akcesoria jak buty długie, bryczesy, szelka naramienna (dopiero od stopnia chorążego wzwyż), czy biała broń (szabla, kordzik) rezerwowałbym na szczególne okazje - uroczystości, święta pułkowe, defilady. Wypadałoby przywrócić ubiór wieczorowy. Do munduru polowego, który podlega ciągłym ulepszeniom, proponowałbym przywrócić rogatywkę polową wz. 37 - ale w takim samym kamuflażu jak reszta munduru. Może jako wariant mundurowy rogatywka sukienna? W dzisiejszych czasach, gdy żołnierze wychodzą na przepustkę w mundurze, proponuję, aby na kołnierz nakładać patki lub proporczyki, jak w PSZ na Zachodzie. Warto się nad tym zastanowić.

W tekście wymieniłem tzw. "Komitet Skalskiego", po nim pałeczkę w walce o narodowe mundury przejęło stowarzyszenie "Viritim", a następnie Zespół Oficerów Rezerwy ZOR "Rogatywka". W tych organizacjach działał płk Stanisław H. Strześniewski, który opisał te perypetie w swoich książkach. ZOR "Rogatywka" udało się doprowadzić do tego, że wysunięto w 2001 roku poselski projekt uchwały o przywróceniu stopni wojskowych i umundurowania galowo-wyjściowego WP wg stanu i wzorów z 1936 r. Niestety, zabrakło woli politycznej do przeprowadzenia zmian.

W swoim artykule ograniczyłem się do powierzchniowej wyliczanki ukazującej swoistą "przemianę" polskiej armii. Ktoś powie, że jestem malkontentem i czepiam się, a są sprawy ważniejsze. Na pewno są, ale Napoleon I twierdził, że "siły moralne na polu bitwy mają się jak trzy do jednego w stosunku do liczby walczących". W obecnej wojnie z terroryzmem walczą małe grupki żołnierzy, tradycja oddziału może ostatecznie rozstrzygnąć o ich postawie w krytycznym momencie na polu walki. I taki, np. młody szwoleżer z kawalerii powietrznej może wytrzyma, gdy wspomni, że jego antenaci zaskoczeni na zimowych leżach stanęli do walki w samych gaciach i wzięli jeszcze jeńców do niewoli! Ale wcześniej muszą wrócić proporczyki na kołnierze.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje