Reklama

Reklama

Mundury

Po październiku 1956 roku skasowano stopnie chorążego i generała armii, a w kręgach zbliżonych do wojska rozbudzono nadzieję na powrót rogatywek garnizonowych i polskich barw na mundurach. Niestety, oczekiwania spełzły na niczym. Co prawda Departament Służby Mundurowej Głównego Kwatermistrzostwa przygotował propozycję nowego umundurowania, także z rogatywką - pokaz odbył się w kwietniu 1957 roku, w Muzeum Wojska Polskiego - jednak czynniki wojskowe nie były zainteresowane przywróceniem polskich mundurów. Za tymi fatalnymi decyzjami stał nowy Minister Obrony Narodowej gen. (późniejszy marszałek) Marian Spychalski. Swoją decyzję ponoć motywował chęcią "zerwania ze szlachecką i burżuazyjną tradycją Polski przed wrześniowej". Trudno komentować decyzję nowego ministra. Niech odpowiedzią będzie ówczesny dowcip krążący w wojsku: "Dlaczego Spychalski został marszałkiem? Bo co z niego był za generał"? ?

Reklama

Efektem nowej "reformy" mundurowej z przełomu lat 50. i 60. były w miarę udane mundury polowe (ale te z natury rzeczy są niejako "neutralne") i kompletnie nie pasujące do charakteru polskiego wojska i naszej narodowej natury mundury służbowo-wyjściowe (DZ. Rozk. MON nr 10, p. 49, 1960 "Przepisy ubiorcze żołnierzy Wojska Polskiego w czasie pokoju", Wyd. MON, Wwa 1961 r.). Gen. Stanisław Skalski na ich określenie użył słów: "siermiężno-ludowe dziadostwo". W zasadzie tradycyjny wygląd zachowała Marynarka Wojenna, natomiast mundury lotnictwa (stalowe) i wojsk lądowych stały się po prostu szare. W miejsce metalowych guzików wprowadzono odpowiedniki z tworzywa sztucznego, na kołnierze trafiły blaszane symbole rodzajów wojsk i służb (tzw. "korpusówki"), w miejsce barwnych patek i wypustek - tak charakterystycznych dla polskiej armii. Większość wojska nosiła na czapkach otoki oliwkowe ergo bezbarwne, KBW (późniejsze "Wojska Nadwiślańskie") - granatowe i, o dziwo, jako jedyna formacja kurtki pod szyję z kołnierzem stojąco-wykładanym z granatowymi patkami i srebrnym wężykiem, Wojska Ochrony Pogranicza - zielone, Wojskowa Służba Wewnętrzna - białe. "Kościuszkowcy" zatrzymali żółte otoki. Te okrągłe czapki nie nawiązywały do tradycji "szwoleżerek", uległy "spłaszczeniu", nie posiadały okutych daszków i barwnych wypustek. Na tle wojskowych nakryć głowy, wyróżniali się żołnierze wojsk powietrzno-desantowych noszący berety koloru bordo ("czerwone berety") i żołnierze desantu morskiego - berety koloru błękitnego ("niebieskie berety").

Znakomite płaszcze jednorzędowe wzorowane na przedwojennych ustąpiły miejsca nowym, dwurzędowym, nazbyt kusym i, nie okłamujmy się, niezbyt eleganckim. Kadrze zawodowej dodano sznury naramienne, odmienne dla generałów (admirałów), oficerów, chorążych i wreszcie podoficerów. Od tego czasu kadra zamiast nosić pas zawiesiła na ramieniu "dziadowskie" sznury, które wcześniej nosili (oczywiście innego wzoru) nieliczni - oprócz generałów, oficerowie dyplomowani, adiutanci (różnego rodzaju) oraz żandarmeria. Obecnie sznury naramienne używa nawet Ochotnicza Straż Pożarna. Następca marszałka Spychalskiego gen. Wojciech Jaruzelski nic w tej materii nie poprawił poza wprowadzeniem, w 1982 roku pod naciskiem społecznym i tzw. "Komitetu Skalskiego", na wyposażenie Kompanii Reprezentacyjnej WP rogatywek garnizonowych - nieudacznie naśladujących polski wzór z 1935 roku. Generał Jaruzelski może zapisać na swoje konto zasługi w kwestii "pomnażania" stopni wojskowych. W chwili gdy obejmował urząd było ich 18, a gdy odchodził już 25! Ten fakt fachowcy skomentowali w sugestywny sposób: "piramida Piłsudskiego" wybrzuszyła się w "jajo Jaruzelskiego"? W związku z pojawieniem się w 1982 r. rogatywki na głowach żołnierzy KRWP, na łamach prasy rozgorzała dyskusja dotycząca mundurów, tradycji, stworzenia reprezentacyjnego oddziału kawalerii itp. (np. świetne projekty Szymona Kobylińskiego w tygodniku "Panorama"). Ale, niestety, na dyskusjach i polemikach się skończyło, wojsko pozostało przy siermiężnych mundurach.

Po przemianach w 1989 roku wydawało się, że wojsko wreszcie dostanie narodowe mundury, na jakie zresztą zasługuje, ale płonne okazały się to nadzieje. Początki wydawały się nie najgorsze: WSW przemianowano na Żandarmerię Wojskową i dano nowej (starej) formacji rogatywki ze szkarłatnym otokiem. Było to przyzwoite nakrycie głowy, chociaż wzorowane na czapkach KRWP. I wreszcie przyszedł czas na rogatywki dla całego wojska, gdzie zamiast okutego daszka o odpowiednim kształcie, stworzono daszki LWP- PRL z galonami dublującymi te naszyte na górnej części otoku! Srebrne galony zastąpiono białym, sztucznym tworzywem. Pomieszano barwy otoków, np. łączność otrzymała otoki szafirowe, a winny być czarne. Reszta mundurów, czyli kurtki, płaszcze pozostała bez zmian jak za "dobrych" czasów Spychalskiego i Jaruzelskiego. Dodano tabliczki z nazwiskiem nad górną prawą kieszenią munduru. Z ubioru polowego zniknęła w 1991 roku - bez śladu w dokumentach - rogatywka polowa zastąpiona zielonym beretem jako nakrycie głowy ogólnowojskowe. Rozpowszechniły się różnego rodzaju sweterki, dżokejki, "śliniaczki" pod szyję, amerykańskie kapelusiki. Minister ON, admirał Kołodziejczyk, wdrożył dla wojsk lądowych czarne pasy zawsze były brązowe, następnie dorobiono kolejne stopnie wojskowe na czele z czterogwiazdkowym generałem, dochodząc do 27 stopni! A jakie szumne naszywki naramienne wojsko otrzymało, aż głowa od tej różnorodności może rozboleć. Oczywiście nie muszę dodawać, że to wszystko ma tyle wspólnego z polskimi tradycjami wojskowymi co koń z koniakiem. Jedynym promyczkiem w tym całym "chaosie" mundurowym było ubranie oficerów GROM-u w mundury galowe wz.36. Komandosi otrzymali swoją barwę: granatowa łapka z popielatą wypustką i popielate berety. Inicjator tych zmian - pierwszy dowódca - gen. Petelicki nie wykazał się jednak należytą konsekwencją. Owszem, założył polski mundur generalski, ale nosił do niego beret i chodził bez pasa - co nie robiło dobrego wrażenia, bo nie mogło - do polskiego munduru nosi się pas! Po odejściu z GROM-u gen. Petelickiego, w umundurowaniu zmieniło się tylko na gorsze - obowiązuje standardowy mundur galowy WP.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje