Reklama

Reklama

Biuro Konstrukcyjne Wyższego Kierownictwa Robót "Riese"

Autor na podstawie nowych dokumentów ujawnia nieznane fakty związane z budową podziemnych kompleksów drążonych w Górach Sowich. Podziemia miały służyć za jedną z kwater głównych Adolfa Hitlera.

W powszechnie znanych publikacjach o "Industriegemeinschaft Schlesien" odnaleźć można wiele informacji o pracach planistycznych, głównie za sprawą tzw. dokumentacji Baurata Siegfrieda Schmelchera - stojącego na czele zespołu zajmującego się przygotowywaniem ogólnych założeń budowlanych kwater głównych Adolfa Hitlera. Przywoływane są również wspomnienia Leo Müllera, który twierdzi, że był zastępcą Schmelchera i często przebywał w Walimiu, gdzie na stałe znajdowała się oddelegowana z Berlina grupa osób pracująca nad aktualizacją ogólnych planów sowiogórskiej inwestycji.

Reklama

Leo Müller w trakcie prowadzonej korespondencji z Piotrem Kruszyńskim (przypis 1) ujawnił, że mieszkał wraz z innymi osobami w domu Mohaupta na terenie Walimia.

Wspomniał również enigmatycznie, że w pobliżu mieszkali też inni współpracownicy. Ta lakoniczna informacja stale mnie nurtowała i nie dawała spokoju. Kim zatem była ta inna grupa pracowników Organizacji Todt i dlaczego Müller nie ujawnił w tej sprawie żadnych szczegółów?

Dom Mohaupta

Haus Mohaupt w rzeczywistości był willą - domem letniskowym dr. Oskara Mohaupta z Wrocławia. Jego lokalizacja nie była dobrze znana. Wspólne badania z Marcinem Paskiem, przewodnikiem Sztolni Walimskich i Grzegorzem Sanikiem - prowadzącym historyczny Eloblog - doprowadziły w końcu do ustalenia lokalizacji poszukiwanej willi. 

Problemem był... nadmiar niemieckich dokumentów o lokalizacji i numeracji niemieckich nieruchomości w rejonie Walimia, Rzeczki i Grządek. Wśród dokumentów były też odręczne szkice z naniesionymi nazwiskami gospodarzy, wykonane pod koniec wojny przez Niemców. Wprowadziły one niepotrzebne zamieszanie, ale ostatecznie przyjęta została wersja podawana również na niemieckiej stronie internetowej o Walimiu (przypis 2). Na dawnych mapach jest to jednak teren dawnych Grządek (Grund), jednak w korespondencji podawało się najbliższy urząd pocztowy - Walim.

Wizja w terenie

Należało teraz obejrzeć z bliska, co pozostało ze wspomnień L. Müllera. W październikowy weekend 2017 roku wybrałem się na rekonesans z ww. Kolegami ze Sztolni Walimskich i dodatkowo zaproszonym Jurkiem Cerą, który przyjechał specjalnie z Krakowa. Wcześniej Pan Grzegorz wykonał już pierwsze zdjęcia, więc wiedzieliśmy, że w terenie coś jest. Po krótkim dojeździe wysiedliśmy w pobliżu dawnej gospody Gasthaus "Bergfrieden", na wypłaszczeniu z pięknym widokiem na Góry Sowie. 

Spacer nie trwał długo i od razu przyniósł wiele niespodzianek. Domu Mohaupta jako takiego już nie ma. Pozostały tylko fundamenty z widocznymi wejściami do podziemi, resztki kominów, wiele płytek ceramicznych po kuchni lub łazienkach. Nie wiadomo nawet kiedy i w jaki sposób... zniknęła willa. Ale tuż obok willi nagle pojawiły się kolejne fundamenty. Najpierw natrafiamy na niewielki łącznik, a następnie fundament po prawdopodobnie wielkim baraku. Sam barak miał jedno wejście od strony łącznika i był podzielony na dwie części. L. Müller nic o tym nie wspomniał zapewne z prozaicznej przyczyny - pytany był tylko, gdzie mieszkał, a nie gdzie pracował w Walimiu. Układ trzech połączonych ze sobą obiektów znakomicie "maskował" rzeczywistą ich funkcję, jednocześnie utrudniając obserwację np. ruchu osobowego. 

To niespodziewane odkrycie należało teraz jakoś wytłumaczyć. Mimo że zachowały się tylko fundamenty, to jednak była tutaj w czasie wojny mało znana agenda Amt Bau Zentrale OT w Berlinie.

Jurek Cera zobowiązał się do analizy przekazanych mu materiałów, szczególnie w zakresie porównania ze zdjęciami lotniczymi z własnych zbiorów archiwalnych. O dziwo odnalazł on znakomite zdjęcia lotnicze okolic Walimia z 1945 i 1955 roku. Okazało się, że w 1955 roku obiekty były już rozebrane.

Pozostało więc ruszyć dalszym tropem - tym razem rozpocząć poszukiwania w archiwach, a to już było wyzwanie dla mnie.

Trudne zadanie

W zasadzie sprawa wydawała się beznadziejna. Polskie archiwa są mi dobrze znane. Zachował się tylko jeden dokument związany z Haus Mohaupt, ale dotyczy on grupy planistycznej z Leo Müllerem (wniosek Planungsabteilung z dnia 11.09.1944 roku do Inspekcji Przemysłowej w Świdnicy w sprawie przydziału kartek na... mleko). To ważny dokument, bo potwierdza wspomnienia L. Müllera. Pozostał mi tylko dostęp do archiwów zagranicznych i łut szczęścia.

Nie jest tajemnicą, że kwerendy prowadzone są cały czas. Wielu czegoś szuka! Poprosiłem więc kilka osób, by i coś dla mnie poszukali. Miałem farta - dostałem dokument, który jest rozwiązaniem zagadki domu Mohaupta.

Biuro konstrukcyjne przy OBL "Riese"

W końcu udało się zdobyć pierwszy dokument i od razu mocno zaskakujący o obiekcie, w którym funkcjonowało... biuro konstrukcyjne dla potrzeb OBL "Riese".

W piśmie z dnia 14 lipca 1944 roku napisano wprost:

"Konstruktionsbüro 

der OBL Riese 

Wüstewaltersdorf (8) 

Haus Mohaupt".

Co ciekawe pismo to pochodzące z połowy lipca 1944 roku napisane zostało... w Haus Mohaupt!

Mało tego - wysłano je jako tajny dokument do wszystkich terenowych agend organizacji Todta na terenie całej Europy(!) - a mianowicie do Einsatzgruppe Deutschland od I do VIII oraz EG Zachód (Francja), Wiking (Skandynawia), Italien (Włochy), Wschód (Rosja). Z takiego malutkiego Walimia wystosowany został dokument w sprawie zasad budowy sztolni, a konkretnie - wykaz nowo zaprojektowanych profili sztolni, w zależności od rodzaju górotworu.

Samo pismo sygnowane było przez Oddział Rozwoju, Badań i Normalizacji w Budownictwie, który podporządkowany był Szefowi Inżynierów Zentrale Amt Bau OT w Berlinie (funkcję tę pełnił prof. Leo Casagrande). Lipcowy dokument podpisał dr Leonhardt, z którym zetknąłem się już wcześniej przy pisaniu swojej książki "Zagłada Riese". Do tej pory wiadomo mi było tylko, że prof. Fritz Leonhardt - słynny po wojnie konstruktor mostów - przebywał kilka miesięcy w Walimiu.

Fritz Leonhardt

Sam pobyt Leonhardta w Walimiu ze swoim oddziałem z centrali OT w Berlinie ds. badań i rozwoju budownictwa jest niezwykłym wydarzeniem. Temu naukowcowi - zwanemu mistrzem betonu sprężonego - poświęconych zostało wiele publikacji. Kim zatem był w czasie wojny - wówczas jeszcze dr Fritz Leonhardt?

W 1943 roku Leonhardt związany był z Grupą Budowlaną prof. Hermanna Gieslera (między innymi przebudowywał od 1944 roku zamek Książ na rezydencję wodza i kanclerza III Rzeszy). Centrala OT w Berlinie postanowiła utworzyć nową grupę wielozadaniową tzw. Rosja Północ. Leonhardt pełnił w niej funkcję Hauptbauleitera - czyli głównego kierownika budów, z których najbardziej znaną jest zakład produkujący olej z łupków bitumicznych w Kiviõli w dzisiejszej Estonii. Już wtedy Leonhardt zaczął się interesować betonem sprężonym. Rozwój badań prowadzony był nad dotychczasowym betonem zbrojonym w kierunku zmniejszenia ilości deficytowej stali, ale jednocześnie uzyskaniem większej wytrzymałości betonu na ściskanie.

W tym czasie Leonhardt nawiązał kontakt z francuskim inżynierem Eugene Freyssinetem, który już pracował nad "ulepszonym" betonem (będąc w Kiviõli Leonhardt był nawet dwa razy w Paryżu). Kiedy front zbliżył się w rejon Estonii, EG Rosja-Północ została wycofana z tego regionu, a sam Leonhardt przeniesiony został w kwietniu 1944 roku w Góry Sowie. Gerhard Kabierskie, niemiecki biograf Leonhardta, w swoim opracowaniu "Fritz Leonhardt. Etappen eines aktiven Lebens", ujawnił, że w Walimiu Leonhardt związany był z budową: FHQ oraz miejsc produkcji broni - pod kryptonimem Riese - zgodnie z koncepcją prof. Herberta Rimpla (przypis 3). W swoich wspomnieniach Leonhardt przyznał, że nie czuł się zbyt komfortowo w Walimiu (ponoć chodziło o zbyt brutalne wykorzystywanie robotników przymusowych i więźniów). Dzięki swoim dobrym układom w Ministerstwie Komunikacji III Rzeszy, udało mu się wyjechać we wrześniu 1944 roku do Monachium, gdzie jego przełożony prof. Giesler był szefem Einsatzgruppe Deutschland VI. G. Kabierske uważa, że Leonhardt w Monachium również kierował oddziałem badań, rozwoju i normalizacji w budownictwie - czyli takim samym zespołem jak w Walimiu. Wynikałoby z tego, że Leonhardt po 5 miesiącach pobytu w Walimiu przeniósł się z całym oddziałem centrali Amt Bau OT do Monachium. Zarówno w Estonii jak i w Walimiu Leonhardt współpracował ze swoim najlepszym kolegą - Wolfhartem Andrä, który o pobycie w tej miejscowości wspominał bardziej lakonicznie, przyznając, że pracował przy FHQ koło Świdnicy. Po wojnie Leonhardt reaktywował swoje biuro inżynierskie, by wkrótce z Andrä założyć słynne do dziś biuro konstrukcyjne LAP - Leonhardt, Andrä und Partner.

Prace Leonhardta w Walimiu

Skoro do Walimia przyjechał konstruktor budowanych na terenie Rzeszy mostów, to pierwsze skojarzenia ze strony wielu czytelników skierowane będą zapewne np. na przebudowane mosty w Kolcach (wyjątkowo długie i szerokie wraz ze wzmocnioną konstrukcją), potężny wiadukt pod kolejkę wąskotorową nad główną ulicą w Głuszycy, a może nawet i na "siłownię" na Osówce. Dla takiego fachowca byłoby to przysłowiową betką. Ale wcześniej wspomniane pismo dr. Leonhardta dotyczy akurat profili sztolni, głównie dla nowo wznoszonych obiektów podziemnych. Tutaj już na wstępie podkreślono, że ideą drążenia i obudowywania według nowych profili miało być zaproponowanie ekonomicznych rozwiązań (przy ograniczonej do minimum ilości stali), o ile pozwalała na to stabilność górotworu. Ponadto w nowo opracowanych profilach uwzględniono dodatkowe rozwiązania związane z obecnością cieków wodnych w górotworze, tak aby podziemne pomieszczenia w trakcie ich użytkowania były cały czas suche.

Przedstawiono charakterystykę następujących profili:

- profil A1 dla sztolni wejściowych, biegnących w głąb góry,

- profil B1, 2, 3, 4 dla sztolni - pomieszczeń o szerokości użytkowej 4,20 m,

- profil C1, 2, 3, 4 dla dwukondygnacyjnych pomieszczeń o szerokości łącznej 6,0 m.

Sklepienia pośrednie w sztolni o symbolu B 225 w zasadzie miały być bez zbrojenia, wygładzone cementem lub powłoką uszczelniającą, tak aby ewentualne wody podziemne mogły mieć odpływ za boczne ściany. Grubość łukowego sklepienia pośredniego uzależniona była od odporności skały na skutki ewentualnego zbombardowania budowanego obiektu podziemnego. W przypadku występowania w górotworze cieków wodnych zalecano w odpowiedniej odległości od ociosu sztolni budować ściany z cegieł lub płyt. Górna komora nad sklepieniem pośrednim miała służyć do układania kabli oraz montażu systemu wentylacyjnego.

Dr Leonhardt zaproponował też zapoznanie się z artykułem dr. K. Wiedemanna w zeszycie nr 14/1944 "Rozwój i badania w budownictwie", w którym przedstawione zostały możliwości budowy podwieszonych sklepień o dużej rozpiętości przy wykorzystaniu 2-3 pierścieni łukowych. Profil takiej dużej hali również został opracowany w Walimiu. W sumie na 7 załącznikach ukazano ponad 10 profili sztolni. Nie były jednak załączone do pisma, ale można je było otrzymać, pisząc na adres... Biura Konstrukcyjnego OBL Riese w Walimiu (Haus Mohaupt)!

Nie ulega wątpliwości, że profile sztolni dla IG Schlesien powstały w Walimiu. Ale nie było ich przy piśmie. Były nowatorskie i opracowane dla określonego rodzaju górotworu, więc mogły być przydatne zapewne tylko przy niektórych tajnych projektach związanych z budową podziemnych obiektów.

Profile sztolni

W tym przypadku przebieg prac badawczych był zaskakujący, ponieważ profile dla "Riese" były znane już wcześniej. Nie wiedzieliśmy tylko, gdzie powstały i kto je zaprojektował. Same profile znajdują się w tzw. aktach Dorscha (szef centrali Amt Bau OT w Berlinie), które zostały opracowane specjalnie dla historyków armii amerykańskiej (US Army Supply Division). W Bundesarchiv we Freiburgu znajdują się całe akta pod nazwą "The Transfer of Industrial Installations to Locations which are secure from Aerial Bombing by Xaver Dorsch", które powstały w 1947 roku w Allendorf podczas internowania w tamtejszym obozie kadry inżynierskiej związanej z OT. Całe to opracowanie było swoistą "zdradą" rozwiązań konstrukcyjnych zastosowanych przy budowie podziemnych obiektów zbrojeniowych odpornych na bombardowania, do których planowane było przenoszenie niemieckich zakładów produkcyjnych.

Same akta Dorscha ułożone są w tomach od MS# D-430b do MS# D430-i. W jednym z tych tomów - D-430c - prezentowane są tzw. profile Bauvorhaben "Riese". Warto wspomnieć, że ta sprawa zaprezentowana jest w dwóch miejscach. Samo pisemne zestawienie profili Bauvorhaben "Riese" (str. 98 Tom D-430c) zamieszczono w wykazie razem z innymi profilami pod nazwą Anlagen zu den "Richtlinien für Planung und Bau von U-Anlagen" - czyli załącznik do "Wytycznych do planowania i budowy podziemnych zakładów"! Pikanterii dodaje fakt, że profile Bauvorhaben "Riese" umieszczono razem z profilami podziemnych obiektów ("Brasse", "Barbe", "Jaspis"), w których zaplanowano produkcję dla Luftwaffe (budowę silników lotniczych). Takie zestawienie oczywiście zaskakuje, ale motyw Luftwaffe nie pierwszy raz pojawia się w aspekcie "Riese". Same szkice profilów umieszczono dopiero na str. 107-115 ww. tomu, ale już odrębnie w całości tylko dla Bauvorhaben "Riese" z adnotacją "przykład obiektów budowanych w całości od nowa".

W polskiej literaturze profile były już prezentowane (przypis 4), więc dla przypomnienia w artykule prezentuję tylko kilka szkiców z akt Dorscha.

Porównania

Mimo że oznakowanie profili A, B, C jest podobne zarówno w piśmie dr. Leonhardta jak i w aktach Dorscha, to należy być ostrożnym. Chodzi o to, czy już same profile - znane tylko z akt Dorscha - są tożsame z profilami biura konstrukcyjnego dr. Leonhardta?

Trzeba mieć na uwadze, że profile Leonhardta powstały pod koniec pierwszej połowy 1944 roku. Były one zaprojektowane dla konkretnych szerokości korytarzy (np. 2,40 m dla sztolni dojściowych, ciągów pieszych -1,90 m, jedno- lub dwukondygnacyjne - 4,20 m, profil specjalny - 6,0 m). We wrześniu 1944 roku, już po wyjeździe dr. Leonhardta do Monachium, zmienione zostały plany dla IG Schlesien, polegające na skupieniu się głównie na budowaniu podziemnej części planowanej inwestycji. Nie są znane szczegółowe założenia. Analizą powyższych profili dr. Leonhardta zajmował się Jerzy Cera. Jego zdaniem trudno doszukać się w niewykończonej IG Schlesien podobnych profili, szczególnie pod względem szerokości czy dwóch kondygnacji. Czy należy zatem skłaniać się ku tezie, że we wrześniu 1944 roku, kiedy do pałacu w Jedlince przywiezione zostały nowe ostateczne plany, zmiany dotyczyły też nowych profili drążonych sztolni?

Kostka Jurka Cery

W literaturze poświęconej "Riese" często przywoływana jest ciekawa sprawa kostek betonowych o wymiarze 20 x 20 x 20 cm odnalezionych przez różnych badaczy terenowych. Na Soboniu i na Osówce kilka takich kostek odnalazł Jurek Cera, który jako jedyny pokusił się na dokładniejsze badania. Otóż zlecił na swój koszt zbadanie kostek w Laboratorium Betonów na Wydziale Inżynierii Lądowej Instytutu Materiałów i Konstrukcji Budowlanych Politechniki Krakowskiej, co miało miejsc na początku 2004 roku. Tak to wspomina:

"Same kostki, jak się okazało, miały różne klasy wytrzymałości. Było więc B20 i B25, ale jedna kostka podczas badań wykazała się nadzwyczaj dużą wytrzymałością - określaną jako B65 (gęstość pozorna betonu - 2,37 kg/ dm³, wytrzymałość na ściskanie - 65,6 MPa). W tamtych czasach, zgodnie z normami dla obiektów fortyfikacyjnych, np. schronów bojowych, używano betonu klasy B50. Tutaj odnaleziony został beton wyjątkowo mocny. Wydawać by się mogło, że powinien on występować np. w tzw. "siłowni" na Osówce, ale tak nie jest. Okazuje, że wykonane odwierty i potem poddane badaniu wykazały beton na poziomie B25, co było dużym zaskoczeniem. Tak więc mamy próbkę betonu, ale nie mamy... póki co lokalizacji wylania tej klasy betonu. Pamiętać należy, że próbki betonu pobiera się w miejscu jego wylewania lub produkcji, czyli można przyjąć taką hipotezę, że gdzieś jest beton o takiej mocy, ale my jeszcze tego miejsca nie znamy".

 Ponadto Kolega Jerzy Cera ma na uwadze inną ciekawą hipotezę: same kostki mogą być związane z badaniami dr. Leonhardta nad nowym "ulepszonym" betonem, o czym już wcześniej wspomniałem. Jeśli już sam Leonhardt przyznaje, że w tym czasie zajmował się "sprężonym" betonem, to musiał przecież co chwilę swoje nowatorskie pomysły sprawdzać w sposób doświadczalny. Nie byłoby to dla niego żadnym problemem na tak wielkiej budowie jak IG Schlesien, gdzie codziennie betoniarnie pracowały na pełnych obrotach. Kolega Jerzy udostępnił mi niezwykle cenny dokument z 20 czerwca 1944 roku, podpisany przez dr. Leonhardta w... Walimiu, będący swego rodzaju rozważaniami nad nową technologią betonu sprężonego z wykorzystaniem drutów ciągnionych na zimno. Ciekawostką jest to, że Leonhardt podpisał się jako inżynier konsultant (doradca) Narodowosocjalistycznego Związku Techniki Niemieckiej (NSBDT - Nationalsozialistische Bund Deutscher Technik).

Warto uwzględnić jeszcze jeden trop. Beton klasy B60 zaliczany jest do betonów o wysokiej wytrzymałości i stosowany jest między innymi na filary, podpory mostowe.

Być może należałoby zwrócić większą uwagę na betonowe podpory po byłej bocznicy kolejowej, biegnącej onegdaj ze stacji Głuszyca w kierunku Kolc.

Autor składa serdeczne podziękowania Marcinowi Paskowi, Grzegorzowi Sanikowi oraz Jurkowi Cerze za okazaną pomoc w badaniach terenowych oraz za udostępnione zdjęcia i materiały archiwalne dla potrzeb niniejszego artykułu.   

Romuald Owczarek

Przypisy

1 D. Garba "Tajny projekt III Rzeszy FHQu "Riese", Technol Kraków 2012, str. 287

2 www.wuestewaltersdorf.de

3 J. Kleinmanns, Ch.Weber "Fritz Leonhardt 1909-1999. Die Kunst des Konstruierens", Stuttgart/London 2009, str. 172-175.

4 D. Garba "Tajny projekt ...", str. 304-311.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy