Reklama

Reklama

"Super Express": PiS ma dość. W 2020 Szydło zamiast Dudy?

Prezydenckie weto do ustawy degradacyjnej sprowadziło na głowę Andrzeja Dudy słowa krytyki ze strony niektórych polityków Prawa i Sprawiedliwości. Sprawa zaszła tak daleko, że - zdaniem "Super Expressu" - w partii pojawiły się głosy, że w wyborach prezydenckich w 2020 roku ugrupowanie powinno wystawić zamiast Dudy Beatę Szydło.

Decyzję prezydenta krytykował m.in. szef gabinetu premiera Marek Suski. Jego zdaniem "prezydent zrobił krok w stronę elektoratu lewicowo-postkomunistycznego, tych, którzy służyli Rosji".

Według Suskiego, prezydent mógł ustawę skierować do Trybunału Konstytucyjnego, "wskazując, że ma pewne wątpliwości". "Trybunał może pewne przepisy uchylić albo dać polecenie czy zalecenie Sejmowi do wprowadzenia pewnych poprawek. Takie radykalne weto jest czymś rzeczywiście zaskakującym (...). To zablokowanie choćby moralnego oddzielenia dobra od zła, i argumenty tego typu, że jedni byli bardziej, drudzy mniej winni w walce przeciwko obywatelom, którzy chcieli wolnej Polski, jest moim zdaniem argumentem bardzo kalekim. (...) Szanuję prawo głowy państwa do weta, ale tej decyzji absolutnie nie rozumiem i jestem nią bardzo zawiedziony" - dodał Suski.

Komentarz krytyczny pod adresem Andrzeja Dudy opublikowała również Krystyna Pawłowicz, która napisała: "Stosując formalistyczną logikę Pana Prezydenta, należałoby procesy norymberskie uznać za "niepraworządne", a następcom zbrodniarzy otworzyć drogę 'odwoławczą' do sądów i trybunałów".

Reklama

Pytała także prezydenta w swoim komentarzu: "Jakie wartości moralne stoją za wetem Pana Prezydenta wobec ustawy polskiego Sejmu, przedstawiciela polskiego Narodu, który chciał choćby symbolicznej sprawiedliwości dziejowej?".

W efekcie, jak podaje "Super Express", w szeregach PiS pojawiły się głosy, że lepszym kandydatem na prezydenta w wyborach w 2020 roku byłaby Beata Szydło, a nie Andrzej Duda.

Przypomnijmy, że prezydent Andrzej Duda poinformował w piątek o zawetowaniu tzw. ustawy degradacyjnej, która daje możliwość pozbawiania stopni wojskowych osób i żołnierzy rezerwy, którzy w latach 1943-1990 swoją postawą "sprzeniewierzyli się polskiej racji stanu".

Prezydent powiedział, że ma ogromne wątpliwości dotyczące m.in.: osób zmarłych, które miałyby zostać zdegradowane, braku możliwości odwołania się od decyzji degradacyjnej oraz zrównania niektórych członków Wojskowej Rady Zjednoczenia Narodowego z jej kierownictwem.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne