Reklama

Reklama

Schetyna w "Rz": Nie widzę podstaw do namawiania Gawłowskiego, by zrzekł się immunitetu

"Nie widzę podstaw, by namawiać sekretarza generalnego PO Stanisława Gawłowskiego do zrzeczenia się immunitetu" - mówi w wywiadzie dla piątkowej "Rzeczpospolitej" lider PO Grzegorz Schetyna. Przewodniczący Platformy odnosi się też do ewentualnego powrotu Donalda Tuska do Polski.

Według szefa Platformy, "sposób przeprowadzenia akcji CBA i prokuratury przypomina praktyki Zbigniewa Ziobry z lat 2005-2007". "To polityczna hucpa" - ocenił.

Pytany, czy będzie namawiał Gawłowskiego, by ten zrzekł się immunitetu, Schetyna odparł: "nie widzę podstaw". 

"Immunitet powinien chronić opozycję przed politycznymi naciskami władzy. Po zniszczeniu niezależności prokuratury i sądów nie ma już gwarancji uczciwości wymiaru sprawiedliwości" - podkreślił polityk.

"Polska przesunięta na margines UE"

Przewodniczący PO skomentował też decyzję Komisji Europejskiej o uruchomieniu art. 7.1 traktatu unijnego wobec Polski. "Nie mogę się cieszyć z tego, że z powodu antykonstytucyjnych działań rządu PiS konsekwencje ponosi cały kraj, wszyscy Polacy. To jest żółta kartka i przesunięcie Polski na margines UE" - powiedział.

Reklama

Zdaniem Schetyny, jedną z przyczyn uruchomienia tej procedury była "nieudana wizyta Mateusza Morawieckiego w Brukseli". 

"Jeśli premier ma ocieplać relacje z Brukselą, a po dwóch godzinach wyjeżdża i wszyscy wiedzą, że jedzie na opłatek PiS, bo źle będzie przyjęte, jeśli nie przyjdzie na Nowogrodzką, to znaczy, że w Polsce polityka stanęła na głowie" - przekonywał.

Przewodniczący Platformy został również zapytany o przyczyny zastąpienia byłej premier Beaty Szydło przez premiera Morawieckiego. "Było już widać, że skończyło się paliwo, że ten rząd nie funkcjonuje. Pozycja premier Szydło została radykalnie zminimalizowana" - ocenił. 

Jego zdaniem, "widać było gołym okiem brak szacunku do byłej premier ze strony Jarosława Kaczyńskiego".

"Tusk wróci i wtedy wszystko się otworzy"

Szef PO został także zapytany, czy obecny szef Rady Europejskiej Donald Tusk będzie kandydował w przyszłych wyborach prezydenckich w Polsce. 

"On do grudnia 2019 nie będzie mógł nic powiedzieć. Wróci tu wówczas na Boże Narodzenie i wtedy wszystko się otworzy" - powiedział polityk.

Schetyna na pytanie, czy po powrocie Tuska do Polski, skróci swoją kadencję na stanowisku przewodniczącego Platformy, odparł: "to jest niemożliwe". 

"To byłoby przerwanie kadencji. Jak Morawiecki z wcześniejszym powrotem ze szczytu unijnego. Donald Tusk przekaże urząd swojemu następcy. Styl, w jakim to zrobi, będzie ważny" - podkreślił.

Jak dodał, słyszał, "że są tacy, którzy o tym marzą, że Tusk wróci jak gen. Anders na białym koniu". Dopytywany, czy również wśród członków PO, odpowiedział: "pewnie także".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL