Reklama

Reklama

"Rzeczpospolita": Służby sprawdziły Mariana Banasia

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego musiała sprawdzić relacje biznesowe łączące obecnego szefa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia z osobami z krakowskiego półświatka – twierdzi "Rzeczpospolita".

Marian Banaś z racji piastowanych funkcji w państwie od blisko czterech lat posiada dostęp do tajemnic najwyższej kategorii - tajne i ściśle tajne. Aby otrzymać certyfikat poświadczenia bezpieczeństwa, osoba taka przechodzi przez sito służb. Kandydat musi wypełnić szczegółową, liczącą kilkadziesiąt stron ankietę - pisze "Rzeczpospolita".

"Są w niej pytania o wszystko - poczynając od tego, czy osoba: pije alkohol, bierze narkotyki, miała romans, czym zajmują się członkowie jej rodziny, aż po pytania o to, czy utrzymuje kontakty z osobami ze środowisk przestępczych. Trzeba wskazać cały majątek, nawet zbywany w ostatnim czasie" - opowiada gazecie wysoki urzędnik, który przeszedł tę procedurę.

Reklama

Później ABW to wszystko sprawdza, także poprzez wywiad środowiskowy i badanie relacji rodzinnych i przyjacielskich.

"Nie ma możliwości, żeby Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, rzetelnie sprawdzając Banasia, nie natrafiła na jego znajomość z człowiekiem ze środowiska przestępczego" - mówi dziennikowi oficer służb, zdumiony, że ABW mogła tego nie wychwycić i nie ostrzec Banasia.

Jak twierdzi inny rozmówca "Rzeczpospolitej", kontakty ze światem przestępczym dyskwalifikują kandydata na stanowisko. "Taka osoba nie dostałaby się nawet na szeregowego funkcjonariusza służb, odpadłaby, gdyby zbadano ją na wariografie. Tam jedno z pierwszych pytań dotyczy tego, czy utrzymuje znajomości z osobami ze środowisk przestępczych" - tłumaczy rozmówca gazety.

Więcej w "Rzeczpospolitej".

"Pancerny Marian i pokoje na godziny"

W sobotę w reportażu Superwizjera TVN pt. "Pancerny Marian i pokoje na godziny" poinformowano, że nowy szef NIK wpisał do oświadczenia majątkowego m.in. kamienicę położoną w krakowskiej dzielnicy Podgórze, w której mieści się niewielki pensjonat, oferujący gościom pokoje na godziny.

Według "Superwizjera", w 2016 r. Banaś zadeklarował, że sprzeda kamienicę, ale nigdy do tego nie doszło. W dokumentach sądowych odnotowano tylko przedwstępną umowę.

Jak podano, niedoszłym nabywcą jest 30-letni Dawid O., który jednocześnie prowadzi w kamienicy pensjonat. Według autorów materiału, Banaś nie wpisał do oświadczenia informacji o zabezpieczeniu na hipotece tej kamienicy dla kredytu na kwotę ponad 2,6 mln zł przyznanego przez Bank Ochrony Środowiska firmie, w której pracował jego syn.

Zdaniem Banasia, reportaż jest prowokacją i manipulacją. Więcej tutaj: Marian Banaś idzie na bezpłatny urlop

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy