Reklama

Reklama

"Rzeczpospolita": Pokrętne tłumaczenia wiceminister edukacji

Próbę przeniesienia polskiej szkoły z epoki kredy do ery cyfrowej Ministerstwo Edukacji wyłożyło około 45 mln zł. Jednak program "Cyfrowej szkoły" w żaden sposób nie wpłynął na umiejętności i osiągnięcia uczniów sprawdzane przez egzamin szóstoklasisty – pisze gazeta.

Artur Grabek na łamach "Rzeczpospolitej" podejmuje temat porażki programu "Cyfrowej szkoły".

Przypomnijmy, że w 2012 roku do 399 podstawówek w ramach pilotażu rządowego programu trafiły zestawy przenośnych komputerów. Ówcześni czwartoklasiści dzięki nowoczesnym technologiom wykorzystywanym nie tylko na lekcjach informatyki, ale wszystkich przedmiotów, mieli kształcić się ciekawiej i efektywniej.

Kosztująca około 45 mln zł "Cyfrowa szkoła" nie przyniosła jednak spodziewanych efektów. Eksperci IBE napisali, że "nie należy się spodziewać, by wdrażane w przyszłości w Polsce programy stanowiące kontynuację ‘Cyfrowej szkoły’ w znaczący sposób oddziaływały na wyniki egzaminów zewnętrznych".

Reklama

Według wiceminister edukacji Joanna Berdzik program nie przełożył się pozytywnie na wyniki objętych nim uczniów, ponieważ nieuczestniczący w pilotażu uczniowie też mają dostęp do komputerów i internetu... w domu.

Berdzik jako przyczynę porażki wskazuje też, że choć uczniowie dostali przenośne komputery, zabrakło dostępu do wysokiej jakości zasobów edukacyjnych. Wiceminister zapomniała jednak dodać, że to ona od wielu lat jest odpowiedzialna za ich przygotowanie - pisze "Rzeczpospolita".

"Publiczne wypowiedzi wiceszefowej MEN mają na celu zamazywanie rzeczywistości" - mówi gazecie poseł PiS Marek Łatas.

Więcej w "Rzeczpospolitej".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy