Reklama

Reklama

​"Rzeczpospolita" o kulisach sprawy mecenasa Królikowskiego

Prokuratura kontra mecenas Królikowski. "Rzeczpospolita" ujawnia kulisy działań i rozbieżności, jakie występują w głośnej od zeszłego tygodnia sprawie.

Śledztwo

Przypomnijmy, że działania prokuratury skupiają się na śledztwie w sprawie zorganizowanej grupy przestępczej, która miała oszukać Skarb Państwa na 700 mln zł. Zdaniem prokuratury, przestępcy sprowadzali paliwo ze Słowacji, z Chorwacji i Wielkiej Brytanii, a następnie nie płacili VAT. Towar mieli przepuszczać przez sieć utworzonych w tym celu firm słupów, pełniących rolę tzw. znikających podatników.

Reklama

W lutym 2017 roku zatrzymano w związku z tą sprawą 15 osób. Dzień później do kancelarii mecenasa Królikowskiego (były wiceminister, obecnie adwokat i jeden z doradców społecznych prezydenta Andrzeja Dudy) zgłasza się 56-letni Wojciech Ch., prezes polskiego oddziału brytyjskiej firmy paliwowej. Ch. podpisuje z kancelarią Królikowskiego umowę na depozyt adwokacki w wysokości 1 mln zł "w związku z prowadzonym postępowaniem przygotowawczym". Np. na kaucję wyjścia z aresztu.

Sprawa Królikowskiego

W swoim poniedziałkowym wydaniu "Rzeczpospolita" przedstawia kulisy działań i rozbieżności między wersją prokuratury i mecenasa.

Jak czytamy, przedmiotem sporu stała się wiedza mecenasa Królikowskiego na temat pochodzenia pieniędzy pozostawionych mu przez Ch. w depozycie. Michał Królikowski zapewnia, że w lutym nie wiedział, że pieniądze mogą pochodzić z przestępstwa. "Ch. przez ostatnie lata był szanowanym biznesmenem i prezesem spółek, m.in. portu przeładunkowego należącego do jednego z najbogatszych Polaków, pracował w PZU i Ministerstwie Zdrowia" - czytamy.

Wszystko miało się zmienić pod koniec kwietnia 2017 roku. Jak ujawnia gazeta, to właśnie wtedy Ch. miał podać podczas przesłuchania informacje na temat przestępczego działania jego spółki.

Królikowski miał tego samego dnia wysłać SMS do oficera CBŚP, w którym pisze o depozycie. Prokuratura wskazuje jednak, że Królikowski skontaktował się z CBŚP dopiero 6 lipca. Jak czytamy, w prokuraturze panuje przekonanie, że Królikowski zgłasza się sam, gdyż wystraszył się działań prokuratury, która w czerwcu zablokowała rachunki dwóch innych adwokatów zaangażowanych w sprawę.

4 września funkcjonariusz CBŚP zgłasza się do Królikowskiego - chce ponownie przesłuchać jego klienta - podaje gazeta. Jak wynika z informacji "Rz", to przesłuchanie wywołuje ogromne zainteresowanie prokuratora, który ma kilka razy dzwonić do CBŚP, kiedy dostanie stenogram.

Późniejsze wystąpienie Królikowskiego w RMF, podczas którego stwierdza, że sprawa jest polityczna, powoduje duże poruszenie w prokuraturze. Śledczy wskazują na "wypracowywanie własnej linii obrony" przez mecenasa.

Dzieje się to, kiedy w prokuraturze ważą się losy postawienia zarzutów mecenasowi Michałowi Królikowskiemu w związku z "ewentualnym pełnomocnictwem przy praniu pieniędzy"- ustaliła "Rzeczpospolita". Ostatecznie zapada decyzja, że nie ma wystarczających podstaw na postawienie mecenasowi zarzutów - precyzuje "Rz". 

Więcej w poniedziałkowej "Rzeczpospolitej"

Dowiedz się więcej na temat: Michał Królikowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje