Reklama

Reklama

"Rzeczpospolita": Komendant zdymisjonowany za śmierć Stachowiaka wciąż otrzymuje pensję

Zdymisjonowany ponad rok temu w związku ze śmiercią Igora Stachowiaka szef dolnośląskiej policji wciąż otrzymuje pensję - informuje we wtorek "Rzeczpospolita". Dziennik wylicza, że do października były komendant dostanie 250 tys. zł.

Inspektor Arkadiusz Golanowski, były komendant wojewódzki policji we Wrocławiu, który został zdymisjonowany w maju 2017 r. w związku ze śmiercią Igora Stachowiaka, aż do października będzie otrzymywał wynagrodzenie w wysokości, jaka przysługiwała mu w dniu dymisji, łącznie z dodatkami - pisze na łamach "Rzeczpospolitej" Izabela Kacprzak.

Z informacji dziennika wynika, że w chwili odejścia insp. Golanowski złożył raport o zwolnienie w związku z nabyciem prawa do emerytury, co zablokowało wewnętrzne postępowanie dyscyplinarne. 

Reklama

Były komendant przez sześć miesięcy przebywał na zwolnieniu lekarskim, otrzymując w tym czasie 100 proc. pensji. Z kolei od października 2017 r. do końca września tego roku dostaje komendancką pensję wraz z dodatkami. Pozwala na to ustawa o policji, bo insp. Golanowski odszedł z powodu "orzeczenia stałej niezdolności do służby przez komisję lekarską" i zamiast emerytury wybrał roczną pensję komendanta - czytamy w "Rzeczpospolitej".

Jak wskazuje dziennik, funkcjonariusz zwalniany ze służby otrzymuje też odprawę w wysokości sześciomiesięcznej pensji wraz z dodatkami i ekwiwalent pieniężny za niewykorzystane urlopy wypoczynkowe.

Były komendant zarobi więc na odejściu z policji co najmniej 250 tys. zł. Wszystko zgodnie z prawem - wskazuje dziennik.

Śmierć w komisariacie

Igor Stachowiak w połowie maja 2016 r. został zatrzymany na wrocławskim rynku. Jak tłumaczono, policja poszukiwała go za oszustwa. Według funkcjonariuszy, mężczyzna był agresywny i dlatego policjanci musieli użyć wobec niego paralizatora. Po przewiezieniu na komisariat, Stachowiak stracił przytomność i pomimo reanimacji zmarł. Według pierwszej opinii lekarza, przyczyną śmierci była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa.

Sprawa wróciła po wyemitowaniu reportażu w TVN, gdzie m.in. pokazano zapis z kamery paralizatora, którego kilkakrotnie użyto wobec mężczyzny.

Śledztwo dotyczące przekroczenia uprawień przez funkcjonariuszy policji i nieumyślnego spowodowania śmierci Igora Stachowiaka wszczęła Prokuratura Rejonowa dla Wrocławia Starego Miasta. Decyzją Prokuratury Krajowej postępowanie zostało jednak przekazane Prokuraturze Okręgowej w Poznaniu.

20 marca do Sądu Rejonowego dla Wrocławia - Śródmieście we Wrocławiu skierowano akt oskarżenia przeciwko czterem byłym policjantom, którzy w dniu śmierci Stachowiaka pełnili służbę jako funkcjonariusze Komisariatu Policji Wrocław - Stare Miasto.

Byli funkcjonariusze zostali oskarżeni o przekroczenie uprawnień i znęcanie się nad osobą pozbawioną wolności. Grozi im kara do pięciu lat więzienia. Prokuratura podkreśliła jednak, że "wyczerpująco zebrany w toku śledztwa materiał dowodowy, nie daje podstaw do skierowania aktu oskarżenia w zakresie nieumyślnego spowodowania śmierci Igora S.".

Więcej w "Rzeczpospolitej".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje