Reklama

Reklama

"Rzeczpospolita": Falenta pod szczególną opieką

Ze względów bezpieczeństwa bohater afery podsłuchowej Marek Falenta trafił do jednoosobowej i monitorowanej celi. Decyzję w tej sprawie podjęła komisja penitencjarna – donosi "Rzeczpospolita".

Skazany za zlecenie nagrywania polityków Falenta w poniedziałek rozpoczął odbywanie kary 2,5 roku więzienia. Trafił - nietypowo - do zakładu karnego zamkniętego, choć teoretycznie powinien odsiedzieć wyrok w zakładzie półotwartym. "Rzeczpospolita" ustaliła, że przesądziły o tym "szczególne okoliczności", które wskazują, że ten osadzony musi wykonywać karę w warunkach zwiększonej izolacji i zabezpieczenia.

Służba Więzienna postanowiła otoczyć Falentę szczególną opieką. Cela jest monitorowana przez całą dobę, a obowiązujące w tym przypadku procedury przewidują, że strażnicy mają skazanego pod wzmożoną kontrolą.

Reklama

Falenta otrzymał też pomoc psychologa.

Gdzie trafił Falenta?

O Falencie pisze również "Fakt". Według gazety skazany trafił do pojedynczej celi z monitoringiem w areszcie Warszawa-Służewiec przy ul. Kłobuckiej. Falenta został tam przewieziony w weekend z warszawskiego aresztu śledczego na Grochowie, do którego trafił prosto z lotniska.

W celi monitorowany jest każdy jego ruch. Kamera obejmuje nawet toaletę, choć obraz z niej na monitorze strażników jest zamazany - donosi "Fakt".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje