Reklama

Reklama

"Rz": Wypadek premier Szydło. Test z rządowym autem

Krakowska prokuratura badająca okoliczności wypadku z udziałem premier Beaty Szydło przetestowała identyczne audi A8 L security jak to rozbite w Oświęcimiu - pisze we wtorkowym wydaniu "Rzeczpospolita". Eksperyment miał pokazać, czy kierowca BOR mógł bezpiecznie ominąć seicento i nie uderzyć w drzewo.

Do eksperymentu został wykorzystany samochód użytkowany przez prezydenta - czytamy w dzienniku.

Reklama

Test przeprowadzili biegli z Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie i Politechniki Krakowskiej w ubiegłą środę w Warszawie. Jak pisze "Rzeczpospolita", śledczy nie zdradzili dokładnego miejsca badania.

Celem eksperymentu było prześledzenie toru jazdy i drogi hamowania. Chodziło też o sprawdzenie reakcji kierowcy BOR. Biegli zbadali m.in., ile potrzeba czasu, żeby pancerna limuzyna wytraciła prędkość przy nagłym hamowaniu; jak szybko kierowca był w stanie zahamować i jak pancerna limuzyna reaguje na skręt kierownicą - czytamy w "Rzeczpospolitej".

"Kiedy kierowca BOR w Oświęcimiu odbił w lewo, by uniknąć zderzenia z seicento, być może nie spodziewał się, że wpadnie na drzewo, a reakcja samochodu mogła go zaskoczyć" - tłumaczy w rozmowie z dziennikiem biegły w dziedzinie wypadków drogowych.

MSWiA po wypadku premier Beaty Szydło zapewniało, że audi prowadził doświadczony kierowca BOR. Okazało się jednak, że akurat takim modelem limuzyny praktycznie nie jeździł. Według ustaleń "Rzeczpospolitej", mężczyzna nie przeszedł szkolenia u producenta na identycznym modelu samochodu.

Do wypadku z udziałem premier Szydło doszło 10 lutego w Oświęcimiu. Rządowa kolumna trzech samochodów (pojazd premier Beaty Szydło jechał w środku) wyprzedzała fiata seicento. Jego 21-letni kierowca przepuścił pierwszy samochód, a następnie zaczął skręcać w lewo i uderzył w auto premier. Rządowa limuzyna następnie uderzyło w drzewo. W wypadku poszkodowana została premier i szef jej ochrony. Kierowca audi odniósł lżejsze obrażenia.

14 lutego kierowca seicento, Sebastian K., usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku. 21-latek nie przyznał się do winy. Prokuratura nie podała treści jego wyjaśnień.

Więcej w "Rzeczpospolitej".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne