Reklama

Reklama

"Rz": Nowe poszlaki ws. śmierci posła Wójcikowskiego

Choć wypadek, w którym zginął poseł Rafał Wójcikowski, miał miejsce niemal miesiąc temu, wciąż nie wiadomo, co tak naprawdę wydarzyło się na trasie S8? Sprawie przygląda się "Rzeczpospolita".

Z komunikatu prokuratury, który został wydany dzień po zdarzeniu, wynika, że do wypadku doszło około godz. 6.20.

Poseł jechał do Warszawy volkswagenem bora. Samochód ten uderzył w barierki z lewej strony i obrócił się o około 90 stopni w prawo, ustawiając się w poprzek do kierunku jazdy na prawym pasie. Jak podaje prokuratura, zbliżający się VW caddy zdołał ominąć lewym pasem samochód Wójcikowskiego, po czym zatrzymał się w niedużej odległości. Po chwili w należący do posła VW bora uderzył ford transit. Tak zepchnął pojazd Wójcikowskiego na VW caddy. Po kilku dniach poinformowano, że z sekcji zwłok wynika, iż poseł zmarł w wyniku rozległych obrażeń wewnętrznych, które są typowe dla wypadków komunikacyjnych. Prokuratura czeka na szczegółowy raport - przypomina Marcin Dobski na łamach dziennika.

Reklama

"Rzeczpospolita" dotarła do właściciela forda transita, Marka Kamoli, z którym tuż po wypadku kontaktowali się pracownicy, jadący pojazdem. Według relacji Kamoli, był on na miejscu już o 6:52 i oprócz samochodów biorących udział w zdarzeniu nie było tam żadnych służb.

Mężczyzna przywołał relację podróżujących VW caddy. wynika z nich, że Wójcikowski wysiadł z samochodu z latarką w ręku, by obejrzeć uszkodzenia. Potem miał ponownie wsiąść do pojazdu. "Ciekawe, że w jego samochodzie nie było akumulatora. Stał prosto, jakby go ktoś postawił, 20 m dalej przy barierkach" - powiedział Kamola "Rz".

Informację o akumulatorze potwierdził rzecznik łódzkiej prokuratury Krzysztof Kopania - podał dziennik.

Zdaniem biegłego sądowego specjalizującego się w wypadkach drogowych, Ryszarda Ciechańskiego, którego cytuje "Rz", wypadnięcie akumulatora jest mało prawdopodobne. "Poseł nie mógł też cofać bez akumulatora, bo źródło zasilania powinno zgasnąć" zauważył ekspert. To - czytamy w gazecie - obala jedną z hipotez, że po zderzeniu z barierkami Wójcikowski próbował się wycofać autem.

Prokuratura wciąż zbiera specjalistów, którzy pomogą zrekonstruować wypadek. Jak informuje "Rz", w piątek ma zostać przeprowadzony eksperyment procesowy, w którym wezmą udział śledczy, policja oraz biegły z zakresu ruchu drogowego.

Rafał Wójcikowski urodził się 2 grudnia 1973 roku w Tomaszowie Mazowieckim. Mandat poselski zdobył w 2015 roku w okręgu wyborczym obejmującym Piotrków Trybunalski. Ukończył Uniwersytet Łódzki, na kierunku finanse i bankowość oraz informatyka i ekonometria. Doktorat uzyskał na Uniwersytecie Łódzkim na Wydziale Ekonomiczno-Socjologicznym. Z zawodu był nauczycielem akademickim. Należał do Stowarzyszenia KoLiber. Jako ekspert współpracował z Fundacją Republikańską. Osierocił dwójkę dzieci.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy