Reklama

Prof. Staniszkis dla "Rz": Lech Kaczyński nie chciał dyktatury PiS

"Państwo przestrzegające prawa to testament Lecha Kaczyńskiego, który prezes PiS powinien wypełnić" - mówi w rozmowie z "Rzeczpospolitą" prof. Jadwiga Staniszkis. Zdaniem socjolog, były prezydent "nie pozwoliłby na dyktaturę PiS", dlatego Jarosław Kaczyński powinien przeciąć "niechlujną złą zmianę".

Prof. Staniszkis w rozmowie z "Rz" była pytana m.in. o to, co powinno się stać, by katastrofa smoleńska przestała być rozgrywką dla partyjnych interesów w Polsce.

Jak podkreśliła, Jarosław Kaczyński powinien w tym celu "zrobić krok w tył".

"Państwo przestrzegające prawa to testament Lecha Kaczyńskiego, który prezes PiS powinien wypełnić" - uważa socjolog. "Lech Kaczyński nie pozwoliłby na dyktaturę PiS i psucie prawa" - podkreśla prof. Staniszkis.

"Nie można zaprzeczyć teorii zamachu"

Pytana przez Jacka Nizinkiewicza o raport Millera w sprawie katastrofy w Smoleńsku, odpowiada, że jest on "zbiorem hipotez". O filmie nowej podkomisji smoleńskiej mówi z kolei, że jest "przekonujący".

"Szokujące błędy wieży i być może niewielkie ładunki umieszczone w różnych częściach samolotu mogły doprowadzić do katastrofy" - uważa prof. Staniszkis.

Jak dodaje, to "wrak jest głównym dowodem, bez którego nie można zaprzeczyć teorii zamachu".

Reklama

"Lech Kaczyński nie zgodziłby się na niszczenie państwa przez PiS"

"Dzisiaj warto mówić o tym, co Lech Kaczyński robiłby w obecnej sytuacji. (...) Jeśli porównamy tych, którymi otaczał się prezydent Lech Kaczyński, z tymi, którzy są teraz w rządzie czy w Kancelarii Prezydenta, to widać słabość dzisiejszej administracji. Jarosław Kaczyński powinien przeciąć tę niechlujną złą zmianę" - mówi w rozmowie z "Rz" prof. Staniszkis.

Jak podkreśla, były prezydent byłby "przeciwny wszystkiemu, co niszczy fundament prawny" i "nie zgodziłby się na dzisiejsze niszczenie państwa przez PiS".

"Prezesa PiS stać na wielkość"

"Lech Kaczyński potępiłby metodę brata, że konflikt wydobywa z ludzi coś więcej i skonsoliduje jego partię" - uważa prof. Staniszkis. Jej zdaniem, prezesa PiS "stać na wielkość" i to właśnie 10 kwietnia mógłby dokonać zwrotu w obecnej polityce.

"Prezes i prezydent Duda nie budują wokół siebie wspólnoty. Lech Kaczyński jako prezydent nie pozwoliłby się traktować instrumentalnie szefowi MON. Nie zgodziłby się na dewastację w wojsku. Szanował godność ludzi i nie pozwoliłby na gardzenie oficerami" - podkreśla socjolog.

"Lech Kaczyński wiedział, że wszystko zaczyna się od wolności i godności, a prawo jest instrumentem walki o te dwie rzeczy" - podsumowuje prof. Staniszkis.

Więcej w "Rzeczpospolitej".

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy