Reklama

Premier w "Do Rzeczy": Mafie nas atakują

Nie dziwię się, że gdy mafie tracą przychody, zrobią wszystko, by się temu przeciwstawić. Będą atakować różnymi sposobami i metodami - powiedział w wywiadzie dla tygodnika "Do Rzeczy" premier Mateusz Morawiecki. Jak podkreślił, PiS od trzech lat walczy z przestępcami i mafiami vatowskimi.

Szef rządu zaznaczył, że nie był zaskoczony nagraniami opublikowanymi przez Onet, ponieważ słyszał te taśmy w całości kilka lat temu, gdy został wezwany do prokuratury i składał zeznania. "Mam status osoby pokrzywdzonej w tej sprawie" - dodał.

Zastrzegł, że teraz nie podpisałby się pod wszystkim, co mówił na taśmach. "Ale jeśli są tacy, którzy podczas takich rozmów wszystko po latach mogą powtórzyć, to zazdroszczę" - powiedział premier.

Odnosząc się do wulgaryzmów obecnych na nagraniach, premier wyjaśnił, że gdy porusza się w "obszarze bardziej prywatnym", czasem używa niecenzuralnego słowa. "Kto nie przeklina, niech pierwszy rzuci kamieniem" - dodał.

Reklama

Na uwagę: "taki grzeczny, poukładany premier, a jednak...", Morawiecki odparł, że był wtedy osobą prywatną i nie pełnił żadnej funkcji publicznej. "Poukładany to mogę się zgodzić. Ale czy grzeczny? Jeżeli przez 'grzeczność' rozumiemy uprzejmość, to się staram, ale jeśli to miałoby oznaczać uległość bierność, to nie" - powiedział.

Podkreślił też, że nigdy nie będzie "grzeczny" wobec tych, "którzy okradają z pieniędzy, którzy okradają Polskę". "Podjęliśmy się stanowczej walki z mafiami vatowskimi i przestępcami. Tutaj nie ma i nie będzie miejsca na uprzejmości" - zadeklarował.

Według Morawieckiego PiS od blisko trzech lat skutecznie walczy z przestępcami i mafiami vatowskimi. "Stąd takie, a nie inne następstwa. Coś nagle wycieka, za chwilę mamy wybory samorządowe, natężenie ataków rośnie" - ocenił.

Premier wskazał, że znane są analizy podatku VAT za sierpień i wrzesień, których ściągalność wzrosła o 2,5 mld zł. "Komuś przecież musieliśmy te pieniądze zabrać, ktoś straci ogromne nielegalne dochody" - zauważył.

"Nie dziwię się, że gdy mafie tracą przychody, zrobią wszystko, by się temu przeciwstawić. Będą atakować różnymi sposobami i metodami. Oskarżać, insynuować, straszyć. I to się właśnie dzieje, co nie jest zaskakujące. Gdy szliśmy na tę wojnę, wiedzieliśmy, że przestępcy łatwo nie skapitulują" - podkreślił Morawiecki.

Zapytany, czy jego zdaniem dziennikarze Onetu, którzy opublikowali artykuł nt. nagrań, mogli być inspirowani przez przestępczość zorganizowaną, szef rządu zaznaczył, że tego nie powiedział. "Chcę wierzyć, że dziennikarze działają z dobrymi intencjami. Jednak korelacja tych wydarzeń z uruchomieniem kolejnych mechanizmów blokujących wyłudzenia VAT oraz kontekst kampanii wyborczej niestety mnoży pytania" - dodał.

"Liczę, że Nord Stream 2 zostanie objęty amerykańskimi sankcjami"

Cały czas liczę na to, że Nord Stream 2 zostanie objęty amerykańskimi sankcjami; rozmowy trwają - mówił w rozmowie z tygodnikiem "Do Rzeczy" premier Mateusz Morawiecki. W jego ocenie do końca roku wszystko w tej sprawie może być "jasne".

Premier pytany, czy podczas ubiegłotygodniowej wizyty w Stanach Zjednoczonych podejmował temat bezpieczeństwa energetycznego i militarnego, odparł: "oczywiście".

Zdaniem Morawieckiego Polska może być hubem gazowym, zapewniając sobie - jak mówił - "dywersyfikacje źródeł dostaw energii poprzez ściślejsze relacje z naszym sojusznikiem zza Atlantyku".

"Cały czas liczę na to, że Nord Stream 2 zostanie objęty amerykańskimi sankcjami. Rozmawiam na ten temat" - podkreślił szef rządu. "Rozmowy trwają i strona polska cały czas argumentuje, że warto wykonać ten krok. Myślę, że do końca roku wszystko w tej sprawie będzie już jasne" - dodał.

Jak zaznaczył premier, w kontekście bezpieczeństwa militarnego "jest rzeczą oczywistą, że jego filar stanowi dla nas NATO". "Co nie zmienia faktu, iż możemy równocześnie pracować nad intensyfikacją współpracy z jego największym członkiem - Ameryką" - powiedział.

W odniesieniu do kwestii stałych baz amerykańskich w Polsce premier podkreślił, że obecnie trwają na ten temat rozmowy. "Przeprowadzone są również szczegółowe analizy lokacyjne, militarne i finansowe" - wyjaśnił.

Morawiecki zwrócił uwagę, że za rządów PiS można mówić o 4,6 tys. żołnierzy amerykańskich rozlokowanych w różnych bazach w Polsce, podczas gdy trzy-cztery lata temu na ziemiach polskich stacjonowało ich ponad 200. "Te liczby stale rosną, nie tylko w kontekście piechoty, lecz także sprzętu" - zaznaczył.

Pytany, jak podoba mu się nazwa "Fort Trump", szef rządu odpowiedział: "to nie byłaby wysoka cena, jeśli mielibyśmy za nią otrzymać bezprecedensowe wzmocnienie polskiego bezpieczeństwa".

--

PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy