Reklama

Reklama

Polacy zaginęli w Bułgarii. Policja nie chciała ich szukać

10 dni temu 22-letnia Joanna Stanik i 25-letni Maksymilian Marek zaginęli w Bułgarii, w Złotych Piaskach. Tamtejsza policja, choć natychmiast otrzymała zgłoszenie o zniknięciu Polaków, początkowo sprawę zbagatelizowała. Poszukiwania rozpoczęto dopiero po 24 godzinach - donosi "Fakt".

Joanna i Maksymilian przyjechali do Bułgarii ze znajomymi. W dniu zaginięcia, do godziny 22 byli w hotelu Złoty Róg, później poszli na dyskotekę. Ich przyjaciele wrócili wcześniej, a oni zostali w lokalu. Ślad po nich urywa się około godziny 2. w nocy. Rzeczy osobiste i dokumenty zostawili w hotelu.

Reklama

Znajomi zaginionych zauważyli ich zniknięcie rano. Od razu zawiadomili policję, jednak - jak twierdzą - funkcjonariusze początkowo odmówili interwencji. Mieli stwierdzić, że Joanna i Maksymilian "są dorośli i pewnie jeszcze gdzieś się bawią". Przyjaciele mają żal do policji. Wierzą, że gdyby poszukiwania rozpoczęły się natychmiast, szansa na szczęśliwy finał byłaby znacznie większa.

Ostatecznie służby zaczęły działać po 24 godzinach. Tłumaczyli, że taka decyzja jest zgodna z procedurami. Poszukiwania trwają, lecz na razie nie natrafiono na żaden ślad.

Joanna Stanik w dniu zaginięcia była prawdopodobnie ubrana w różową koszulkę, dżinsową spódnicę i czarne sandały. Ma około 170 cm wzrostu, waży około 70 kg. Ma jasne oczy i długie, blond włosy. Maksymilian ubrany był w niebieską koszulę i szare spodnie. Ma ok. 172 cm wzrostu, krótkie włosy w kolorze ciemny blond i zielone oczy.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy