Reklama

Reklama

Petru dla "Rzeczpospolitej": Nie będę niczyją przystawką

Nie założyłem stowarzyszenia przeciwko Platformie, ale żeby załatwić w Polsce ważne sprawy - podkreśla Ryszard Petru w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej". - Do polityki chcę przyciągać nowych ludzi - dodaje.

Lider stowarzyszenia  "NowoczesnaPL" pytany o wynik badania przeprowadzonego przez Millward Brown, który daje jego ruchowi 10 procent poparcia, twierdzi, że "nie podnieca się sondażami". "Faktem jest jednak, że pojawiła się niepowtarzalna szansa zmiany na scenie politycznej. Jeśli szukać porównania z Europą Zachodnią, to to przypomina mi się rok 1968, na naszych oczach dokonuje się wymiana pokoleniowa" - dodaje. 

Rozmówca gazety jest zdania, że połowa dawnych wyborców PO głosowała na Pawła Kukiza i była to "żółta kartka, którą pokazali władzy".  "Jest duża grupa ludzi wkurzonych. Ale wkurzonych nie tak jak Kukiz, który twierdzi, że jest beznadziejnie i trzeba wszystko zburzyć. Mnie chodzi o wkurzonych na to, że sprawy w kraju idą zbyt powoli, że Europa nam ucieka. Chcą budować, a nie burzyć"" - zaznacza.

Reklama

Petru dopytywany o podobieństwa programowe z PO wskazuje, że "w niedzielę mówił o tym, co mu leży na sercu i  o tym, jak definiuje problemy stojące przed Polską. Dodaje też, że Tusk nie zrealizował większości zapowiedzi i nie została uwolniona energia Polaków, a jego stowarzyszenie różni się od Platformy wiarygodnością. "Ja ją mam" - podkreśla.

"Chciałbym, żeby do polskiej polityki angażowały się osoby, które mają dokonania zawodowe w różnych dziedzinach - tak, jak to jest w krajach zachodnich. Dzisiaj dla wielu z tych, którzy są w Sejmie, jedyną wiarygodnością jest to, że są posłami. A wiarygodność powinna być pochodną tego, czego się dokonało w życiu. Zasiadanie w parlamencie ma być tylko sposobem na realizację pomysłów" -  akcentuje.

"Rządzącym się nie chce, są syci i zadowoleni z siebie"

Lider stowarzyszenia pytany, czy boi się prezydenta Dudy, stwierdził, że ma nadzieję, że polskiej polityki "nie zdominuje skrajny populizm etatystyczny". Proszony o ocenę Donalda Tuska jako polityka zaznaczył, że zmarnował szansę i "na początku, ale bardzo krotko był reformatorem, a potem uwierzył w realpolitik, które teraz na naszych oczach się wali". 

Petru argumentował też, że Polska wciąż brnie i tkwi w pułapce średniego wzrostu. "Rządzącym się nie chce, są syci i zadowoleni z siebie. (...) Polacy wiedzą, że może być lepiej. Nie od razu będzie jak w Niemczech. Ale powiedzmy możemy być takimi Niemcami Europy Środkowo-Wschodniej - to jest realne jako cel. Kraj bogaty jest silny" - podsumowuje.

Ryszard Petru przedstawił w niedzielę założenia programowe swojego stowarzyszenia. Opowiada się m.in. za kanclerskim systemem rządów, zmniejszeniem liczby parlamentarzystów do 200 posłów i 100 senatorów oraz wprowadzeniem liniowego podatku VAT na poziomie 18-19 proc. bez wyłączeń, ale z rekompensatą dla najuboższych. Chce też ostawić dwie stawki PIT - 18 i 32. Nie jest zwolennikiem jednomandatowych okręgów wyborczych w ich surowej postaci - wolałby system mieszany. Chce też wprowadzić głosowanie przez internet.

Więcej w "Rzeczpospolitej"

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje