Reklama

Reklama

Niemiecka prasa: Merkel coraz bardziej osamotniona

Niemieckie media piszą we wtorek, że zwycięstwo kandydata austriackiej skrajnej prawicy Norberta Hofera w I turze wyborów prezydenckich pogłębiło osamotnienie kanclerz Angeli Merkel w Europie, i ostrzegają demokratyczne partie przed kopiowaniem populistów.

"Angela Merkel jest coraz bardziej osamotniona" - pisze "Die Welt".

"W Polsce, na Węgrzech, w Danii i Szwajcarii prawicowi populiści tworzą już teraz największe partie rządzące. W Czechach i Słowacji nawet socjaliści podzielają twarde stanowisko AfD (niemiecka antyislamska i antymigrancka partia-PAP). Anglia odwraca się właśnie ze zgrozą od Europy. We Francji po strasznych aktach terroru, które zostały przygotowane przez uchodźców ze szlaku bałkańskiego, panuje stan wyjątkowy" - wymienia Dirk Schuemer.

Reklama

"Teraz, gdy Austria dołączyła tym wyborem do twardej linii krajów należących dawniej do korony habsburskiej, coraz wyraźniej widać, że Niemcy znalazły się na odrębnej ścieżce. Największe państwo demokratyczne w Europie jako jedyne nadal zacięcie wyklucza korzystających z dobrej koniunktury prawicowych populistów i trzyma ich z dala od władzy. Jednak fala szoku wywołana trzęsieniem ziemi w Wiedniu dotarła do Berlina" - pisze komentator.

«Handelsblatt» apeluje do strategów niemieckich partii CDU i SPD, by dokładnie przeanalizowali wynik wyborów w Austrii.

"Prezydentem chce zostać człowiek, który grozi puczem"

"Radykalny zwrot w polityce uchodźczej dokonany przez austriacki rząd nie opłacił się" - stwierdza komentator największej niemieckiej gazety kół biznesowych. "Budowę płotów granicznych i zaostrzenie prawa azylowego nie udało się zamienić na głosy wyborców" - zaznacza. "Wyborcy wybrali prawicowo-populistyczny oryginał, a nie przesuniętych na prawo socjaldemokratów czy konserwatystów. To jest sygnał wysłany z Wiednia Niemcom i Europie" - czytamy w "Handelsblatt".

"Austria mogłaby być wzorową demokracją w sercu Europy" - pisze "Sueddeutsche Zeitung". Zdaniem autora komentarza Stefana Korneliusa Austria jest "syta, uporządkowana i zadowolona". Wynik wyborów wskazuje jednak na to, że Republika znalazła się w "mentalnym stanie wyjątkowym". Tradycyjne partie polityczne "zostały zgniecione", a prezydentem chce zostać człowiek, który "grozi puczem".

Syte i politycznie zdemotywowane społeczeństwa są podatne na populistyczne hasła. "Skomplikowany świat koliduje z tęsknotą za prostymi wyjaśnieniami. Przeciwko presji świata i globalizacji może jakoby pomóc tylko silny mur, nawet jeśli zbuduje się go tylko w głowach" - pisze Kornelius.

Austriackie partie za bardzo ułatwiały sobie życie i zapomniały o najważniejszym - "demokracja nie jest lukrowanym cukiereczkiem, lecz trzeba o nią twardo walczyć". Największe austriackie partie zostały "zjedzone przez uproszczaczy i awanturników. Pozostały cztery tygodnie, by zdać sobie sprawę z konsekwencji" - podsumowuje "SZ".

W niedzielnym głosowaniu Hofer, kandydat skrajnie prawicowej Austriackiej Partii Wolności (FPOe), uzyskał 36,4 proc. głosów, zostawiając daleko w tyle kandydatów Socjaldemokratycznej Partii Austrii (SPOe) i Austriackiej Partii Ludowej (OeVP). Z Hoferem w drugiej turze zmierzy się kandydat Zielonych Alexander Van der Bellen, który otrzymał 20,4 proc. głosów.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje