Reklama

Reklama

"Newsweek": Życie rodziny Putina z klauzulą "ściśle tajne"

Mimo że za prezydentem Rosji Władimirem Putinem podążają nadworni fotografowie z agencji rządowych, nie ma potwierdzonych zdjęć jego dwóch dorosłych córek, a życie jego rodziny ma status "ściśle tajne" - pisze amerykański "Newsweek".

Zakaz mówienia o życiu prywatnym Putina jest ostro egzekwowany przez rosyjską administrację. "Newsweek" przypomina, że gdy liberalny "Moskowskij Korrespondent" w 2008 roku napisał, iż Putin planuje ożenić się z gimnastyczką Aliną Kabajewą, odpowiedzialny za tekst dziennikarz został zmuszony do rezygnacji w przeciągu kilku godzin.

Reklama

Według relacji samego dziennikarza właściciel gazety, miliarder Jewgienij Lebiediew, obiecał stanąć po jego stronie do czasu, gdy otrzymał telefon od wyższego urzędnika administracji. Gazeta się więcej nie ukazała.

"Newsweek" pisze także o wydarzeniu z konferencji we Włoszech, gdy Putin zapytany o romans z Kabajewą odpowiedział: "Nienawidzę ludzi, którzy panoszą się ze swoimi erotycznymi fantazjami, wciskają swoje zasmarkane nosy w czyjeś prywatne życie". Obecny na spotkaniu ówczesny premier Włoch Silvio Berlusconi miał zażartować w ten sposób, że strzelił z palca do rosyjskiego dziennikarza, który zadał pytanie. 

Przez trzy lata od 2009 do 2012 roku dziennikarze jeżdżący na delegacje z prezydentem Rosji mieli widzieć jego byłą już żonę Ludmiłę jeden raz, a jego córki - nigdy.

Niemiecki dokumentalista, który spędził setki godzin nagrywając codzienne życie Putina, nie widział jego córek ani razu. "Jest bardzo wrażliwy i obiecałem mu, że nie będę eksponował życia jego rodziny" - powiedział po premierze filmu "Ich, Putin".

"Newsweek" w obszernym artykule na temat szczegółowo opisuje to, co wiemy o córkach Putina. Informacji na ten temat jest mało - od 2000 roku nie udzieliły żadnego wywiadu.

Wiadomo, że Masza ma obecnie 29 lat, a Katia - 28. Po katastrofie boeinga MH-17 organizowano protesty pod domem, gdzie Masza ma mieszkać ze swoim holenderskim partnerem w Hilversum na północy Holandii. Holendrzy masowo nawoływali do jej deportacj. Do apelu mieszkańców dołączył się burmistrz miasta, który jednak później przeprosił za swoje słowa.

Masza już najprawdopodobniej i tak tam nie mieszkała. Jeśli w ogóle kiedyś była w Hilversum. Holenderskim tabloidom nie udało się uzyskać żadnej informacji na ten temat. 

W kwietniu tego roku Kreml potwierdził, że Władimir Putin, uważany przez wielu ekspertów za najbogatszego władcę w historii świata, rozwiódł się z żoną. Nie podano jednak dokładnej daty rozwodu.

Czytaj więcej o rodzinie Władimira Putina na stronach "Newsweeka" (jęz. angielski)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje