Reklama

Reklama

Nadużycia "błękitnych hełmów". ONZ szuka ojców

Organizacja Narodów Zjednoczonych zaczęła robić testy DNA. Wszystko po to, by ustalić ojcostwo dzieci, które spłodzili żołnierze podczas misji pokojowych – czytamy w dzisiejszej „Gazecie Wyborczej”.

Inicjatywa powstała w dekadę po raporcie Zeida Raad al-Husseina (obecnego szefa Komisji Praw Człowieka ONZ), w którym to piętnował  nadużycia seksualne "błękitnych hełmów". W raporcie sugerowano wprowadzenie testów na ojcostwo, by żołnierze poczuli się w obowiązku zadbać o dzieci, które spłodzili i porzucili, a które często znajdują się w trudnym położeniu - czytamy w "GW".

Reklama

W sumie na świecie z misjami pokojowymi przebywa 125 tys. żołnierzy ONZ, głównie są to kraje afrykańskie i bliskowschodnie.  Jednak nikt nie wie, ile dzieci zostało spłodzonych podczas dotychczasowych misji.

"Od 2010 r. odnotowano 29 żądań uznania ojcostwa, z tego 14 od kobiet nieletnich" - informuje "GW". ONZ do tej pory nie podlała nazw krajów, z których pochodzą nowo narodzone dzieci, nie znane szerzej jest również pochodzenie ich ojców.

Już wyżej wspomniany raport sugerował, by stworzyć bank DNA żołnierzy, dzięki któremu można, by łatwo ustalać ojcostwo, a następnie ściągać alimenty z żołnierskiej pensji.

ONZ nie spieszy się jednak z wprowadzaniem tego typu zmian. Zestawy są rozsyłane od zeszłego roku, ale nim zostaną użyte, Organizacja pyta kraj pochodzenia żołnierza o to, czy sam pobierze od niego próbkę, czy ma to zrobić ONZ.

"Jeśli państwo członkowskie nie odpowie pozytywnie na żadną z propozycji, nic nie można zrobić - testy są bowiem dobrowolne."  Jak się okazuje zgoda przychodzi tylko w co piątym przypadku.

Więcej  na ten temat w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej".


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje