Reklama

Reklama

​Miller dla "DGP": Przemyślę start w wyborach do PE

"Kilka dni temu przeczytałem felieton Rafał Wosia, w którym twierdzi, że lewica i PiS powinny razem budować demokratyczny socjalizm. Nowogrodzka pewnie zatrzęsła się ze śmiechu" - mówi w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" były premier i były szef SLD Leszek Miller.

W rozmowie z Magdaleną Rigamonti, Miller komentuje działania lewicowych polityków i ujawnia swoje plany na przyszłość.

Były premier był pytany o najnowsze doniesienia o Robercie Biedroniu. Zdaniem "Gazety Wyborczej" obecny prezydent Słupska przygotowuje podłoże pod partię, z którą miałby wystartować w nadchodzących wyborach parlamentarnych.

"Hamletyzowanie jest dla niego dysfunkcjonalne. [...] Jeśli Biedroń przegra wybory w Słupsku, to jego kariera, delikatnie mówiąc, zostanie zahamowana na długi czas. Jeśli myśli o ogólnopolskiej polityce, to powinien się przestać bawić w chowanego" - komentuje Leszek Miller.

Reklama

"Wiadomo, że Biedroń skutecznie potrafi uwodzić potencjalny elektorat, ale nie wiadomo, czy stworzy program, na który ten elektorat zagłosuje" - dodaje.

Były szef SLD odnosi się także do politycznej sytuacji Barbary Nowackiej. "Przed Nowacką stoi pytanie o jej polityczną przyszłość. Ona jest liderem bez armii, więc musi do kogoś się przytulić. Jeśli nie do SLD, to może do Adriana Zandberga z Razem. Albo do Biedronia. Ale słyszę, że między nią a Biedroniem też nie jest najlepiej, więc pozostaje Platforma" - mówi.

Pytany o swój stosunek do PiS, odpowiada: "Kilka dni temu przeczytałem felieton Rafał Wosia, w którym twierdzi, że lewica i PiS powinny razem budować demokratyczny socjalizm. Nowogrodzka pewnie zatrzęsła się ze śmiechu".

Zdaniem Millera, zbliżenie lewicy i PiS na płaszczyźnie socjalnej nie gwarantuje zbliżenia na płaszczyźnie wolnościowej. W tej drugiej sferze, zdaniem Millera, o zbliżeniu lewicy z PiS nie może być mowy.

Były premier wskazuje także, że zastanawia się nad swoją polityczną przyszłością. I jak precyzuje, zamierza przemyśleć swój start w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Miller skarży się także na swoją emeryturę, bo jak twierdzi, "skoro byli prezydenci mają ustawowo zapewnioną emeryturę, to byli premierzy też powinni".

Leszek Miller odniósł się także ponownie do niedawnych słów Mateusza Morawieckiego. Premier stwierdził podczas spotkania z wyborcami, że brał udział w negocjacjach dotyczących wejścia Polski do UE. "Rozmowy zaczęły się 31 marca 1998 r., a otwarcie pierwszych siedmiu obszarów negocjacyjnych na konferencji międzyrządowej miało miejsce 10 listopada 1998 r. W tym czasie Mateusz Morawiecki pracował już w Banku Zachodnim, więc nie mógł być i tu, i tu" - powiedział.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy