Reklama

Reklama

LiS bierze na celownik Gosiewskiego

Przemysław Gosiewski może być politykiem PiS, którego Wojciech Wierzejski obwinia o nepotyzm przy obsadzaniu stanowisk w państwowych agencjach. Politycy LPR, z którymi rozmawiało "Życie Warszawy", twierdzą nieoficjalnie, ze chodzi właśnie o wicepremiera. - ustaliło "Życie Warszawy".

W koalicyjnej kłótni Wierzejski wytoczył w sobotę przeciw PiS ciężkie działo. Politykom partii braci Kaczyńskich zarzucił obsadzanie rządowych stanowisk osobami z rodziny i powinowatymi. - Skala nepotyzmu w PiS jest przerażająca - stwierdził Wierzejski.

Reklama

A o jednym z ministrów powiedział, że w przyrządowych agencjach zatrudnia krewnych "do czwartego pokolenia". W rozmowie z "ŻW" nie chciał jednak zdradzić, kogo ma na myśli. -Wystarczy przejrzeć sejmowy rejestr korzyści - uciął.

- Nie mam pojęcia, o kim mówił. Nie rozmawialiśmy wcześniej o tym - mówi "ŻW" Krzysztof Sikora z Samoobrony, który razem z Wierzejskim zorganizował sobotnią konferencję. - Chodzi o Przemysława Gosiewskiego. Co chwilę słychać, że po rządowych agencjach upycha znajomych i krewnych. Ale on nie jest jedyny - zdradza jeden z wysoko postawionych polityków LPR.

- Jeśli politycy LPR mnie mają na myśli, to opowiadanie takich rzeczy traktuję jako wyjątkową złośliwość - oburza się na to wicepremier Gosiewski. Przyznaje, że jego żona pracuje w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. - Ale nie ma to nic wspólnego z nepotyzmem - tłumaczy. - Moja żona pracuje w tej agencji, ponieważ ma do tego kompetencje. Po pierwsze, pracę tam zaczęła w lutym 2006 r., a ja wtedy nie pełniłem jeszcze funkcji rządowych. Po drugie, wcześniej pracowała w Agencji Rynku Rolnego, a po trzecie - jest magistrem rolnictwa.

Dowiedz się więcej na temat: Życie | Prawo i Sprawiedliwość | politycy | Przemysław Gosiewski | LPR | LIS | celownik | Lis

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy