Reklama

Reklama

"GW": Kradzież z miłości bliźniego

​Kasjerka punktu bankowego w maleńkim Husowie (woj. podkarpackie) wyciągnęła z kont mieszkańców ok. 1,5 mln zł. Gdy wyszło to na jaw, religijna starsza pani powiesiła się. Myśleli, że kasa poszła na Radio Maryja, ale prawda jest dziwniejsza - pisze "Gazeta Wyborcza".

Jak bowiem ustalił reporter "GW", pieniądze wysłała... za granicę. Żona byłego szefa kasjerki i zarazem znajomego zachorowała na raka, leczyła się w Niemczech i Szwajcarii. A gdy zabrakło funduszy na kolejne operacje, poprosił dawną podwładną o pomoc.

Ta nie odmówiła bliźniemu w potrzebie, tym bardziej, że miał zwrócić pieniądze. Niestety zmarł, jego żona też - relacjonuje gazeta.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje