Reklama

Reklama

"Gdyby nie Polska, wszyscy mówilibyśmy po mongolsku"

Renomowany magazyn "Foreign Policy" opublikował obszerny artykuł na temat roli Polski jako "tarczy Europy". "Gdyby nie Polska, mówilibyśmy po mongolsku" - pisze John Arquilla, ceniony amerykański politolog.

Pretekstem do powstania artykułu była śmierć Tadeusza Haski, polskiego naukowca i przewodniczącego polskiego departamentu w Defense Language Institute w kalifornijskim Monterey. Haska - wspominał go Arquilla - w czasie wojny należał do polskiego ruchu oporu, a po jej zakończeniu był aresztowany przez komunistów. Po udanej ucieczce do Szwecji ściągnął tam z Polski żonę (przezwyciężając wiele niebezpieczeństw, na które narażał się osobiście), by następnie przenieść się do USA i tam zrobić naukową karierę.

Reklama

"Na wiele sposobów, dr Haska uosabiał niepokonanego polskiego ducha" - pisze o Hasce Arquilla - "coś, czego nie mógł złamać ani terror nazistowski ani komunistyczna kontrola".

Politolog powołuje się na Zbigniewa Brzezińskiego, który w książce "Plan gry" przedstawił kluczową rolę Polski w systemie obrony Zachodu, której wyjście z rosyjskiej strefy wpływów była dla radzieckiego imperium decydującym ciosem. Arquila przypomina, że od 1999 roku Polska jest członkiem NATO i strategicznym punktem obrony dla całego Sojuszu.

"Interesującą sprawą jest fakt, że Polska odgrywała swoją rolę tarczy już wcześniej, i to częściej niż raz" - pisze politolog - "W XIII wieku, mimo porażki z Mongołami w bitwie pod Legnicą (1241), Polacy i ich sojusznicy oparli się przyszłym inwazjom stepowych hord. Historycy sugerują, że mongolscy wodzowie koncentrowali się na walce o sukcesję polityczną. Ale fakty są takie, że nigdy nie powrócili, zadowolili się panowaniem nad Rosją, a Polskę - i resztę Zachodu - zostawili w spokoju".

Arquila opisuje zatrzymanie w 1683 roku przez Polskę Imperium Osmańskiego, "które kontrolowało już Bałkany i dobijało się do bram Wiednia". Po dwóch miesiącach oblężenia miasto "było już bliskie upadku, ale po raz kolejny Polacy, pod królem Janem Sobieskim, ruszyli na ratunek. Turcy zostali pokonani w bitwie, oblężenie zwinięto, a osmańskie zagrożenie dla Europy zniknęło na stałe".

Politolog określa rozbiory Polski "kiepską nagrodą za służenie jako tarcza Zachodu". Przypomina, że niedługo po odzyskaniu niepodległości nasz kraj "bez zewnętrznego wsparcia - poza małym francuskim kontyngentem w którego skład wchodził Charles de Gaulle" - uratował państwo, i zapewne resztę Europy. Arquilla przypomina także obronę Wielkiej Brytanii w czasie II wojny światowej przez 1500 polskich pilotów. "Ofensywa w Normandii nie byłaby możliwa, gdyby Anglia padła" - pisze.

"Polska pełniła rolę tarczy Europy chroniącej ją przed agresją - i to na swój osobliwy sposób. Naród słowiański - ale katolicki, a nie prawosławny. Położony na otwartych, trudnych do obrony przestrzeniach, sąsiadujący z Prusami - ale miłujący pokój, a nie militaryzm. W skrócie - naród pełen paradoksów, jakby obsadzony wbrew roli, która miał odgrywać.

"Dr Haska" - kończy Arquilla - "był ucieleśnieniem polskiego narodowego charakteru. Wyrafinowany intelektualista, płynnie posługujący się dziewięcioma językami, historyk - był także partyzantem aktywnie walczącym z nazistami. Był bardzo dumny ze swojego dziedzictwa".

ZS

Dowiedz się więcej na temat: Nie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy