Reklama

Reklama

''Gazeta Wyborcza'': Rosja: Tak, to była rakieta, ale nie nasza

Jak podano w sporządzonym przez rosyjskich ekspertów raporcie – malezyjski boeing 777 z 298 osobami na pokładzie, zestrzelony 17 lipca ubiegłego roku nad Donbasem, został trafiony rakietą Buk.

"Nowaja Gazieta", która opublikowała raport, nie ujawnia, kto jest jego autorem ani kto przekazał go redakcji. Jak czytamy w "GW": " Można domniemywać, że poufny dokument został przygotowany przez fachowców z zakładów produkujących wyrzutnie rakiet przeciwlotniczych, a ma być adresowany do Holendrów badających przyczyny lipcowej tragedii".

Reklama

W raporcie znajduje się szczegółowa analiza uszkodzeń samolotu oraz elementów głowicy bojowej pocisku wydobytych ze szczątków maszyny. Te ostatnie to metalowe detale w kształcie przypominającym wydłużoną literę H. Jak czytamy w gazecie - jedynie głowica rakiety Buk-M1 zawiera takie elementy. Jak twierdzą eksperci - także charakter uszkodzeń samolotu rozerwanego w powietrzu eksplozją potwierdza, że poraziły go właśnie takie odłamki.

Na podstawie analizy toru lotu rakiety, eksperci stwierdzili, że pocisk został wystrzelony z okolicy wsi Zaroszczenskoje w rejonie szachtarskim, gdzie znajdowały się pozycje armii ukraińskiej, a nie z miejscowości Snieżnoje, gdzie według agencji Reuters, która przeprowadziła własne śledztwo w tej sprawie, stacjonowała bateria buków należąca do najemników rosyjskich.

"Gazeta Wyborcza" przypomina, że to już ostatnia linia obrony Rosjan uparcie próbujących zdjąć z siebie odpowiedzialność za tragedię, która pochłonęła prawie 300 ofiar. Rosjanie nie podtrzymują wersji głoszonej do niedawna przez ich generałów, że to ukraiński myśliwiec Su-25 zestrzelił pasażerskiego boeinga. Eksperci od początku dowodzili, że Su-25 nie jest w stanie wejść na taką wysokość, z której mógłby otworzyć ogień do odrzutowca lecącego na pułapie 10 tys. m, lecz Rosjanie powoływali się na wyniki czegoś, co nazywali "obiektywną obserwacją". Wersję z bukiem generałowie rosyjscy wykluczali, ale na wszelki wypadek publikowali zdjęcia satelitarne, które miały udowodnić, że 17 lipca w okolicy, gdzie doszło do tragedii, stacjonowały buki ukraińskie. Fotografie miały jednak pewien feler - były zrobione przed żniwami, a w dniu zestrzelenia samolotu zboża w regionie były już dawno skoszone.

Na opublikowany przez "Nową Gazietę" raport szybko zareagowały ukraińskie media. Portal internetowy Newsru.ua zamieścił mapę sytuacji w Donbasie 17 lipca 2014 r., cztery godziny przed zestrzeleniem boeinga. Wynika z niej, że w tym dniu Zaroszczenskoje, jak też cały rejon szachtarski były zajęte przez Rosjan.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje