Reklama

Reklama

"Gazeta Wyborcza": Ognisty protest

Sąd uniewinnił starsze małżeństwo spod Szczecina, które wyniosło z lokalu wyborczego swoje karty do głosowania, a potem spaliło je w kominku, donosi "Gazeta Wyborcza".

Para tłumaczyła, że to był protest, bo nie chcieli głosować na "spadochroniarzy". Karty pobrali, ale nie wrzucili do urny. Czyste zabrali do domu.

Reklama

Na ławie oskarżonych zasiedli przez to, że spalili je w kominku.  Prokurator uznał to za zniszczenie dokumentów wyborczych, za co grozi do trzech lat pozbawienia wolności.

Sąd był przeciwnego zdania. Według Temidy karty niewypełnione i niewrzucone do urny nie są dokumentami wyborczymi.

Dowiedz się więcej na temat: głosowanie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL