Reklama

Reklama

"Gazeta Wyborcza": Europejscy kolekcjonerzy sztuki finansują islamistów

Roczne dochody terrorystów z tak zwanego Państwa Islamskiego wynoszę około 3 miliardów dolarów. Wśród ważnych źródeł finansowych islamistów jest handel zrabowanymi w Iraku i Syrii dziełami sztuki.

Państwo Islamskie zarabia grube miliony, sprzedając zrabowane w Syrii i Iraku bezcenne antyki. Chętnych nie brakuje. Bogaci Europejczycy i Arabowie ustawiają się w kolejkach - pisze "Gazeta Wyborcza".

Głównym środkiem finansowania zbrodniczej działalności terrorystów jest handel ropą, na której - według "Financial Times" - Państwo Islamskie zarabia kilka milionów dolarów dziennie. Strumienie pieniędzy płyną również z okupów, haraczy i sprzedaży kradzionych dzieł sztuki.

Według doniesień BBC, najłatwiej handluje się drobnymi antycznymi ozdobami, jak biżuteria czy małe figurki. Częste są jednak transakcje dużymi dziełami sztuki, opiewające nawet na milion dolarów.

Reklama

Handel zrabowanymi antykami kontrolują islamiści.

"W Aleppo kradną z muzeów, w innych miejscach prowadzą wykopaliska. Mają kontakty za granicą. Dokładnie wiedzą, co mają ukraść i dokąd wysłać" - twierdzi rozmówca BBC.

Dziennikarskie śledztwo brytyjskiego serwisu ujawniło, że amatorzy zrabowanych antyków mieszkają głównie w krajach Zatoki Perskiej i w zachodniej Europie.

W zeszłym tygodniu Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła rezolucje zakazującą handlu antykami z Syrii i Iraku. Wątpliwe, by uchwała miała jakikolwiek wpływ na nielegalną sprzedaż dzieł sztuki.  

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy