Reklama

Reklama

"Fakt": BOR nie dopełniło wszystkich procedur

Czy funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu, wioząc w piątek premier Beatę Szydło z krakowskiego lotniska do jej domu w Przecieszynie, dopełnili wszystkich procedur? – pyta gazeta. Według "Faktu" szefowa gabinetu nie była właściwie chroniona.

Magdalena Rubaj na łamach "Faktu" przekonuje, że "BOR ryzykowało życie pani premier". Jak czytamy, obecnie w Polsce obowiązuje tzw. średni stopień zagrożenia określany na podstawie decyzji Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Zgodnie z tą regulacją, przejazd najważniejszych osób w państwie musi być wyjątkowo dobrze chroniony.

Reklama

"Prezydent i premier powinni być przewożeni w samochodach pancernych w kolumnie z użyciem pilotażu, tzw. filtra policji" - mówi "Faktowi" osoba związana ze służbami specjalnymi. Czyli kolumnę powinien poprzedzać radiowóz.

Z pilotażu nie skorzystano. BOR nie wystąpiło o to do policji. Jak twierdzą rozmówcy gazety ze służb, w biurze od dawna lekceważonych jest wiele procedur. 

Więcej w "Fakcie".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne