Reklama

Reklama

"DGP": CBA nie chce oddać pieniędzy. Będzie donos

Kolegium Najwyższej Izby Kontroli szykuje zawiadomienie do rzecznika dyscypliny finansów publicznych w sprawie środków z Funduszu Sprawiedliwości, które - zdaniem NIK niezgodnie z prawem - trafiły do CBA, a których służba oddać nie chce - informuje "Dziennik Gazeta Prawna".

Najwyższa Izba Kontroli po zakończeniu kontroli budżetowej stwierdziła naruszenie dyscypliny finansów publicznych w przypadku Funduszu Sprawiedliwości. Chodzi o przekazanie części środków z tego funduszu CBA - informowano jeszcze w połowie czerwca.

Reklama

"W naszej ocenie doszło do złamania przepisów prawa, które wyraźnie mówią, że służby specjalne, w tym CBA, mogą być finansowane wyłącznie z budżetu państwa" - powiedział prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski.

Prezes NIK poinformował, że Fundusz Sprawiedliwości dysponował w 2017 r. kwotą ponad 600 mln zł, a łączne wydatki na jego ustawowe zadania wyniosły ok. 90 mln zł, z czego 60 mln zł trafiło do organizacji pozarządowych zajmujących się pomocą ofiarom przestępstw, a 25 mln zł dostało CBA.

"Dziennik Gazeta Prawna" informuje natomiast, że CBA nie ma zamiaru zwrócić pozyskanych środków. Mimo niekorzystnego raportu NIK, CBA upiera się, że było uprawnione do pobrania tej kwoty.

Kolegium NIK szykuje w związku z tą sprawą donos do rzecznika finansów publicznych.

Jak podaje "DGP", sprawa CBA to niejedyny problem związany z tym funduszem. O pieniądze z tego źródła mogło aplikować aż 16 tys. jednostek ochotniczych straży pożarnych. Zdaniem NIK również i one nie są uprawnione do skorzystania z pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości. W grze jest natomiast 100 mln zł, które fundusz przeznaczył na zakup sprzętu do ratowania życia.

OSP dystansuje się od sprawy.

Więcej w "Dzienniku Gazecie Prawnej".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje