Reklama

Reklama

Beata Gosiewska w "SE": Zaskakuje mnie skala hejtu skierowanego przeciwko mnie

Beata Gosiewska, dzisiejsza europosłanka PiS, druga żona i wdowa po tragicznie zmarłym 10 kwietnia 2010 roku Przemysławie Gosiewskim domaga się od państwa 5 mln zł zadośćuczynienia za śmierć męża. Dotychczas MON nie przyznało rodzinom ofiar katastrofy smoleńskiej więcej niż 250 tys. zł - Zarzucanie mi chciwości czy innych złych intencji jest barbarzyństwem - mówi. Jak zaznacza, w innych krajach krewni ofiar katastrof otrzymują średnio 2 mln euro.

W wywiadzie udzielonym "Super Expressowi" Gosiewska tłumaczy, że taką kwotę ustalił reprezentujący część rodzin ofiar prawnik, na podstawie obowiązującego orzecznictwa. "Powtórzę, że chodzi nie tylko o mnie, ale też inne rodziny ofiar Smoleńska. A skupianie się na mojej osobie jest brutalnym atakiem na mnie i moje dzieci" - uważa wdowa po wicepremierze.

Reklama

Zdaniem Gosiewskiej, nie byłoby problemu z odszkodowaniami od państwa, gdyby prezydencki tupolew był ubezpieczony. "Wtedy odszkodowania rodziny ofiar by otrzymały od ubezpieczycieli. Tyle że nie był ubezpieczony! Ówczesne władze o to nie zadbały" - czytamy w wywiadzie.

Beata Gosiewska po nieudanej próbie podpisania ugody z MON w 2013 r. (za rządów premiera Donalda Tuska), po objęciu resortu obrony narodowej przez Antoniego Macierewicza i wznowieniu badania przyczyn katastrofy wraz z innymi rodzinami ofiar ponownie podjęła próbę uzyskania zadośćuczynienia. Jak przypomina "Super Express", wdowa po Przemysławie Gosiewskim domaga się po 1,25 mln zł dla niej i każdego z dwojga dzieci oraz po 400 tys. zł. odszkodowania oraz dodatkowej renty w wys. 2 tys. zł dla każdego dziecka.

Więcej w "Super Expressie".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje