Reklama

Reklama

Balcerowicz w "Rzeczpospolitej": Trudno mieć pozytywny stosunek do działań Petru

- Trudno mieć pozytywny stosunek do tego, co robi Ryszard Petru w ostatnich dniach i tygodniach. Z punktu widzenia Nowoczesnej i całej opozycji powinien on działać na rzecz konsolidacji własnej partii. To jest nie tylko kwestia kalkulacji, ale i honoru – mówi były wicepremier, minister finansów i szef NBP Leszek Balcerowicz w rozmowie z "Rzeczpospolitą".

Zdaniem Leszka Balcerowicza opozycja, aby wygrać wybory powinna się skupić wokół obrony i państwa prawa w Polsce. Na razie jednak walczy ze sobą. "Byłoby źle, gdyby lewica używała karty daleko posuniętej liberalizacji prawa aborcyjnego i tym uderzała w resztę opozycji" - uważa Leszek Balcerowicz.

Reklama

Krytykuje także lidera Nowoczesnej Ryszarda Petru: "Ryszard powinien zrezygnować z nadaktywności. Bywa, że spokojna praca, daleko o mediów, jest najlepszą strategią".

Nie zostawia także suchej nitki na politykach PiS. Według niego Morawiecki zachował się nieprzyzwoicie krytykując przed zachodnimi dziennikarzami polskich sędziów. "Morawiecki jest absolutnie wiernym pisowcem. Poza tym fakt, że pracował kiedyś w banku, nie musi oznaczać, że zna się na gospodarce" - uważa Leszek Balcerowicz. Jego zdaniem Morawiecki, Emilewicz, Gowin nie odkręcą "skandalicznej antykonstytucyjnej legislacji, która miała miejsce w ostatnich dwóch latach".

Według byłego wicepremiera obecna dobra sytuacja gospodarcza w Polsce jest wynikiem poprawy koniunktury na całym świecie, w tym w UE. Jednak politykę gospodarczą obecnego rządu porównuje do socjalizmu i uważa, że może się zakończyć kryzysem ekonomicznym. 

"Przy polityce PiS czeka nas stopniowe, wyraźne spowolnienie w doganianiu krajów rozwiniętych. Poważny wstrząs wystąpi, jeżeli wyraźnie pogorszy się zewnętrzna koniunktura. Wtedy do głosu dojdą problemy w finansach naszego państwa" - uważa Leszek Balcerowicz.

Jego zdaniem obecne rządy to "pogarda dla prawdy, dla przyzwoitości, dla rządów prawa - i w efekcie dla człowieka".

"W ludziach kumuluje się z tego powodu gniew przeciwko rządzącym, którego nie było wcześniej po 1989 roku" - twierdzi Balcerowicz.

Więcej w "Rzeczpospolitej"

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje