Reklama

Reklama

Żołnierz z jednostki w Królewie został zastrzelony przez przypadek

- To nie była próba samobójcza. Wiemy już , że żołnierz został śmiertelnie postrzelony - powiedział nam wojskowy prokurator garnizonowy w Elblągu pułkownik Piotr Wojnowski tłumacząc przyczynę śmierci 20-letniego żołnierza zawodowego z Królewa koło Malborka.

Ustalono już, że trzech żołnierzy służby zasadniczej w słoneczny poniedziałek pełniło służbę wartowniczą. Jeden z nich postanowił odpocząć. Położył się na trawie. Zaczęły się żarty - zabawa z bronią. W pewnej chwili z odległości co najmniej dwóch metrów, padł strzał. Śmiertelnie ranny został dwudziestoletni Paweł.

Reklama

Pułkownik Piotr Wojnowski stwierdził, że prawdopodobnie żołnierze nie wiedzieli, że jeden z karabinów jest naładowany. Wszyscy chłopcy byli lubiącymi się kolegami z Malborka. Za nieostrożne obchodzenie się z bronią ze skutkiem śmiertelnym grozi do ośmiu lat więzienia. Dziś ta sprawa trafi do sądu garnizonowego w Gdyni, który prawdopodobnie zdecyduje o trzymiesięcznym areszcie dla sprawcy tragedii.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne