Reklama

Reklama

Zarzuty i areszt dla podpalacza. W Tczewie zginęły dwie osoby

53-letni mężczyzna usłyszał w piątek zarzut podpalenia kamienicy w centrum Tczewa. W efekcie pożaru zginęły dwie osoby, a dziewięć innych doznało obrażeń. Sąd aresztował podejrzanego na trzy miesiące.

O postawieniu zarzutów poinformowała w piątek rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, Grażyna Wawryniuk.

Wyjaśniła, że w śledztwie ustalono, iż podejrzany "używając łatwopalnej substancji, podpalił drzwi wejściowe, skąd ogień w bardzo krótkim czasie rozprzestrzenił się na wyższe piętra, powodując zadymienie całego budynku".

Rzecznik poinformowała, że prokuratura postawiła mężczyźnie zarzut popełnienia przestępstwa z art. 163 par. 1 czyli "sprowadzenie zdarzenia, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach". Za popełnienie takiego czynu grozi do 12 lat więzienia.

Reklama

Po postawieniu zarzutów prokuratura złożyła w sądzie wniosek o tymczasowy, trzymiesięczny areszt dla mężczyzny. Tczewski sąd przechylił się do tego wniosku.

Skutki pożaru

Do pożaru doszło w nocy z wtorku na środę w kamienicy stojącej w centrum Tczewa. Z ustaleń prokuratury wynika, że w momencie podpalenia w budynku było "nie mniej niż 21 osób". W wyniku zadymienia śmierć poniósł - na miejscu - 79-letni mężczyzna, a w szpitalu zmarła 2-letnia dziewczynka. Hospitalizowanych zostało także dziewięć innych osób, w tym dwóch strażaków biorących udział w akcji ratunkowej. Wielu poszkodowanych nadal przebywa w szpitalach.

Jak podała Wawryniuk, pożar spowodował straty materialne na sumę "nie mniejszą niż 600 tys. zł".

Chodziło o kobietę?

Rzecznik poinformowała też, że z ustaleń śledztwa wynika, iż 53-latek w ostatnim czasie nękał mieszkającą w podpalonej przez niego kamienicy kobietę. "Telefonował do niej oraz wysyłał wiadomości zawierające groźby zniszczenia mienia oraz pozbawienia życia" - podała Wawryniuk dodając, że w maju "podpalił mienie należące do męża kobiety".

Rzecznik poinformowała, że 53-latkowi postawiono dodatkowo zarzuty uporczywego nękania, za które grozi do lat 3 więzienia oraz zniszczenia mienia, który to czyn zagrożony jest karą do 5 lat więzienia.

W trakcie przesłuchania mężczyzna nie przyznał się do popełnienia zarzuconych mu czynów. "Złożył wyjaśnienie sprzeczne z dokonanymi ustaleniami" - poinformowała rzecznik odmawiając podania informacji dotyczących treści zeznań. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy