Reklama

Reklama

Swastyki i znak SS na synagodze. Jest wyrok

Karę dwóch lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat wymierzył gdański sąd 19-latkowi, który w ub.r. namalował na ścianie miejscowej zabytkowej synagogi cztery swastyki oraz znak SS. W ramach kary mężczyzna ma też przeprosić gminę żydowską.

19-latek był oskarżony o propagowanie faszyzmu, zniszczenie zabytku, kradzież pięciu rowerów i podrobienie dokumentów. Wydany w poniedziałek przez Sąd Rejonowy Gdańsk-Północ wyrok, oprócz kary więzienia w zawieszeniu, nakazuje mężczyźnie wpłatę 6,4 tys. zł. nawiązki na rzecz ochrony zabytków oraz naprawę szkód w postaci zwrotu równowartości pięciu rowerów, które ukradł.

Reklama

Decyzja sądu została podjęta na podstawie wniosku oskarżonego, który chciał dobrowolnie poddać się karze. Prokuratura zgodziła się na taki tryb i wymiar kary.

Oskarżony, 19-letni dziś Tomasz W. przyznał się do wszystkich zarzucanych mu czynów. W poniedziałek mężczyzna odmówił składania wyjaśnień, sąd odczytał więc te złożone przez mężczyznę w trakcie postępowań prowadzonych przez policję i prokuraturę.

Tomasz W. zeznawał wówczas, że swastyki i znak SS narysował na murze synagogi, gdy wracał do domu po całonocnym piciu alkoholu. Mężczyzna wyjaśniał, że to właśnie alkohol był przyczyną jego zachowania, a on sam nie miał zamiaru nikogo obrażać.

Obok kradzieży rowerów, zniszczenia zabytku oraz propagowania faszyzmu akt oskarżenia przeciwko Tomaszowi W. obejmował także podrobienie dokumentów: mężczyzna kilkakrotnie zmylił kontrolerów, którzy złapali go na jeździe bez biletu i podał się za kolegę, podpisując się jego nazwiskiem.

Cztery narysowane markerem swastyki oraz znak SS odkryto na fasadzie przy drzwiach wejściowych do Nowej Synagogi w Gdańsku-Wrzeszczu, 4 listopada ub.r. Gdańska gmina żydowska powiadomiła w tej sprawie policję. Kilkanaście dni po zdarzeniu funkcjonariusze zatrzymali sprawcę. Ponieważ okazało się, że ten sam mężczyzna ma na swoim koncie kilka innych drobnych przestępstw, sprawy te połączono.

Na poniedziałkową rozprawę Tomasz W. został doprowadzony z aresztu, gdzie przebywa w oczekiwaniu na proces dotyczący kilku innych przestępstw, o które został oskarżony. Chodzi tu o dwa rozboje z użyciem noża oraz usiłowanie rozboju, których W. miał się dopuścić na przełomie 2013 i 2014 r. Za te przestępstwa W. może grozić nawet 15 lat więzienia.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje