Reklama

Reklama

Pomorskie: Protest rybaków rekreacyjnych. Blokowali drogę na Hel

Przez ok. pięć godzin armatorzy rybołówstwa rekreacyjnego blokowali w sobotę drogę na wyjeździe z Władysławowa na Półwysep Helski. Auta przepuszczane były co 15-20 minut. Protestujący chcieli w ten sposób "zwrócić uwagę rządu". Zapewniają, że będą blokować nadmorskie miasta "do skutku".

Demonstracja kilkudziesięciu rybaków rozpoczęła się ok. godz. 9 i skończyła przed godz. 14.

Jak powiedziała oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Pucku st. post. Monika Mularska, protest rybaków miał spokojny przebieg.

To już drugi protest rybaków rekreacyjnych w Pomorskiem. Tydzień temu blokowali wjazdy do Łeby i Ustki.

"Dramatyczna sytuacja"

To już drugi protest rybaków rekreacyjnych w Pomorskiem. Tydzień temu blokowali wjazdy do Łeby i Ustki.

"W związku z tragiczną sytuacją armatorów rybołówstwa rekreacyjnego postanowiliśmy przystąpić do wznowienia akcji protestacyjnych. Do dnia dzisiejszego podpisane porozumienie z ówczesnym Ministrem Gospodarki Morskiej Markiem Gróbarczykiem nie zostało zrealizowane. We wszystkich polskich portach stoją statki, które już nie wrócą do zawodu. Morskie farmy wiatrowe na Bałtyku zabierają nam nasze jedyne łowiska, a zakaz połowu dorsza będzie przedłużony. Armatorzy podjęli decyzję o blokowaniu miejscowości nadmorskich od strony lądu, niech ta drastyczna forma zwróci uwagę rządu" - poinformował w komunikacie przesłanym mediom Sztab Kryzysowy Armatorów Rybołówstwa.

Reklama

Podkreślili, że "jeśli rząd nie będzie chciał z nami rozmawiać będziemy blokować wszystkie miasta nadmorskie jednocześnie i do skutku codziennie".

16 stycznia 2020 r. ministerstwo podpisało ze Sztabem Kryzysowym Armatorów Rybołówstwa Rekreacyjnego porozumienie, które - jak informował resort - kończyło protest i zakładało wsparcie branży w związku z unijnym zakazem połowu dorsza na Bałtyku.
W maju ub.r. resort gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej poinformował, że ze względu na pandemię i związane z nią duże wydatki, na razie nie ma możliwości zwiększenia pomocy dla borykających się z problemami armatorów rekreacyjnych, którzy łowili dorsze. Podczas spotkania przedstawiciele ministerstwa potwierdzili, że na pomoc dla armatorów przeznaczonych zostanie 20 mln zł, co oznacza ok. 200 tys. zł wsparcia dla każdego armatora.

Protestujący rybak rekreacyjny Waldemar Giżanowski z Portu Kołobrzeg powiedział, że z obiecanej pomocy ministerstwa do rybaków trafiło 13 mln zł. Dodał, że proponowana przez resort kwota jest za mała i rekompensata dla branży rybaków rekreacyjnych powinna wynieść 70 mln zł. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje