Reklama

Reklama

Pogotowie odmówiło transportu do szpitala bezdomnemu. Kilka dni później mężczyzna zmarł

Policjanci przekazali prokuraturze sprawę ratowniczki, która odmówiła transportu do szpitala osobie bezdomnej. Mężczyzna zmarł kilka dni później.

Jak podaje Polsat News, 63-latek leżał na ulicy pomorskiego Miastka, kiedy funkcjonariusze zadzwonili po pogotowie. 

- Okazało, że mężczyzna wcześniej miał się przewrócić, uskarżał się na ból nogi - powiedział asp. sztab. Michał Gawroński z policji w Bytowie.

Uznali, że był nietrzeźwy

Policjanci zawiadomili pogotowie, jednak załoga odmówiła przewiezienia bezdomnego do szpitala. Według nich, mężczyzna nie wymagał hospitalizacji. Ratownicy twierdzą również, że był pijany.

Innego zdania byli mundurowi, którzy zapewnili 63-latkowi pomoc medyczną. Sprawdzili też obecność alkoholu w jego organizmie. Bezdomny był trzeźwy. Funkcjonariusze radiowozem przewieźli go szpitala. 

Reklama

Jak się okazało, kilka dni później mężczyzna zmarł. 

Prokuratura przejęła sprawę

Sprawa trafiła do prokuratury. Postępowanie ma dowieźć, czy zachowanie ekipy karetki naraziło mężczyznę na niebezpieczeństwo.

- Postępowanie w sprawie prowadzone jest w kierunku narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia oraz nieumyślnego spowodowania śmierci, za co grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat - wyjaśnił Paweł Wnuk z Prokuratury Okręgowej w Słupsku.

Jak informuje Polsat News, na tę samą ratowniczkę, która odmówiła pomocy 63-latkowi, wcześniej rodzina innego pacjenta złożyła skargę. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama