Reklama

Reklama

Ojciec pobił 4-miesięczną córkę

23-letniego mężczyznę, który pobił czteromiesięczne niemowlę, m.in. uderzając jego główką o ścianę zatrzymali policjanci z Tczewa. Wyrodny ojciec miał prawie 3 promile alkoholu we krwi. Prokuratura wystąpiła o jego tymczasowe aresztowanie.

Jak poinformował w piątek zastępca prokuratora rejonowego w Tczewie Tomasz Landowski, mężczyźnie przedstawiono tego dnia dwa zarzuty - znęcania się ze szczególnym okrucieństwem oraz narażenia dziecka na utratę życia bądź zdrowia. Pierwszy z tych czynów zagrożony jest karą do 10 lat więzienia, drugi - do trzech lat pozbawienia wolności.

Reklama

Do zdarzenia doszło w czwartek, w Tczewie. Do oficera dyżurnego miejscowej komendy zadzwonił przypadkowy przechodzień i poinformował, że młody mężczyzna wyciągnął z wózka niemowlę i je bije.

Po przybyciu na miejsce policjanci znaleźli pod klatką schodową jednego z bloków wózek z płaczącym dzieckiem. Wokół zebrała się grupa ludzi, którzy zajęli się niemowlęciem. Świadkowie potwierdzili, że dziecko zostało wyjęte z wózka i pobite przez młodego mężczyznę. Gdy jeden z przechodniów stanął w obronie niemowlaka, mężczyzna zaczął krzyczeć i ubliżać, a po chwili włożył dziecko do wózka i uciekł.

Kolejni świadkowie dodali, że wcześniej widzieli, jak mężczyzna na klatce schodowej uderza kilkakrotnie głową dziecka o ścianę.

Czteromiesięczna dziewczynka została przewieziona do szpitala. Obrażenia niemowlęcia na szczęście nie okazały się groźne.

Policjantom udało się ustalić, że mężczyzną, który znęcał się nad dzieckiem jest jego ojciec - 23-letni mieszkaniec Tczewa. Mężczyzna został zatrzymany pół godziny po zdarzeniu, w swoim mieszkaniu. Miał prawie trzy promile alkoholu w wydychanym powietrzu.

Matka dziecka - 21-letnia mieszkanka Tczewa, zeznała, że zostawiła dziecko pod opieką konkubenta, by załatwić sprawy w jednym z miejscowych urzędów. Mężczyzna miał w tym czasie pójść z dzieckiem na spacer.

- Kobieta twierdzi, że gdy odchodziła, ojciec dziewczynki był trzeźwy - powiedział Landowski.

Jak udało się ustalić policjantom, mężczyzna zamiast na spacer, poszedł do znajomych, z którymi pił alkohol. Gdy wychodził z ich mieszkania, dziecko zaczęło płakać, co wywołało jego agresywną reakcję.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje