Reklama

Oficer WP postrzelił domniemanych włamywaczy. Nowe fakty

Prokuratura Regionalna w Gdańsku złożyła do prokuratora krajowego wniosek o przejęcie przez Wydział Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej lub ew. przekazanie innej jednostce śledztwa związanego z postrzeleniem w Gdańsku dwóch mężczyzn przez wojskowego prokuratora.

O złożeniu w poniedziałek wniosku w tej sprawie poinformował PAP prok. Maciej Załęski - rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Gdańsku.

Wyjaśnił, że szefostwo jednostki, którą reprezentuje, w skierowanym do prokuratora krajowego wniosku poprosiło o przejęcie postępowania do dalszego prowadzenia przez Wydział Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej lub "ewentualne przekazanie sprawy do prowadzenia jednostce organizacyjnej prokuratury z pominięciem właściwości miejscowej Prokuratury Regionalnej w Gdańsku".

Załęski powiedział, że wniosek o wyłączenie Prokuratury Regionalnej w Gdańsku z prowadzenia śledztwa wiąże się z tym, że uczestnikiem zdarzenia był miejscowy prokurator. Podkreślił, że wniosek "miał na celu zapewnienie bezstronności oraz uniknięcie ewentualnych zarzutów wpływania na sposób prowadzenia postępowania".

Reklama

W poniedziałek wczesnym popołudniem wniosek o wyłączenie jej z prowadzenia śledztwa związanego z postrzeleniem dwóch mężczyzn przez wojskowego prokuratora złożyła w gdańskiej prokuraturze regionalnej Prokuratura Okręgowa w Gdańsku. Podobnie jak jednostka regionalna także powołała się na zasadę bezstronności.

Oficer WP uznał mężczyzn za włamywaczy

W nocy z soboty na niedzielę oficer WP pełniący też funkcję prokuratora w dziale wojskowym Prokuratury Rejonowej w Gdyni postrzelił dwóch młodych mężczyzn. Z dotychczasowych ustaleń w tej sprawie wynika, że doszło do tego, gdy mężczyźni znajdowali się na prywatnej posesji w gdańskiej dzielnicy Wrzeszcz. Mieszkający w kamienicy wojskowy prokurator miał wziąć mężczyzn za włamywaczy.

W niedzielę i poniedziałek przed południem przesłuchania i inne czynności w tej sprawie nadzorowała Prokuratura Okręgowa w Gdańsku. Jak informowała rzecznik prasowa tej jednostki Grażyna Wawryniuk, w efekcie oddania przez prokuratora wojskowego strzałów ranni zostali dwaj mężczyźni w wieku 21 i 23 lata. Jeden z nich miał zostać postrzelony w okolice pachwiny, a drugi - w ramię i nogę. Według informacji przekazanych przez prokuraturę stan obu rannych jest stabilny.

Wawryniuk przekazała w poniedziałek, że dotychczas w ramach śledztwa dotyczącego użycia broni przesłuchany został w charakterze świadka wojskowy prokurator oraz inne osoby, które mogą mieć informacje w tej sprawie. Dodała, że przesłuchanie rannych odbędzie się, gdy pozwolą na to opiekujący się nimi lekarze.

Poza śledztwem związanym z postrzeleniem mężczyzn (ma ono wyjaśnić m.in. zasadność użycia broni w tej konkretnej sytuacji i prawidłowość jej użycia), prowadzone jest też drugie postepowanie - dotyczące naruszenia miru domowego i podejrzenia usiłowania włamania do mieszkania należącego do oficera.

Powołując się na dobro obu śledztw i to, że są one dopiero na początkowym etapie, w poniedziałek prokuratura udzielała bardzo skąpych informacji.

To nie byli włamywacze?

Do lokalnych mediów zgłosili się w poniedziałek członkowie rodzin i znajomi młodych mężczyzn. Z przekazanych przez nich informacji wynika, że feralnej nocy byli oni na imprezie, a wracając z niej - w ramach głupiego wybryku - przeskoczyli przez płot na przypadkową prywatną posesję, weszli na stojącą tam przyczepę kempingową i skakali po jej dachu. Rozmówcy lokalnych mediów twierdzili, że mężczyźni "nie mieli zamiaru nikogo skrzywdzić".

Media podały też, że jeden z postrzelonych uciekł z miejsca zdarzenia do swojego domu, gdzie opowiedział o zajściu rodzinie. "To z domu zabrała go karetka pogotowia, która przewiozła go do szpitala" - napisano w portalu trojmiasto.pl.

Dodano, że wojskowy prokurator miał zezwolenie na broń, z której padły strzały.

PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy