Reklama

Reklama

Nie będzie świateł, bo za mało wypadków

Drogowcy zlecili analizę bezpieczeństwa na pierwszym skrzyżowaniu na obwodnicy Chojnic od strony Czerska. Wyszło, że nie potrzeba tu świateł. Wystarczy maszt, do którego od czasu do czasu wkładany będzie fotoradar.

We wnioskach końcowych analizy czytamy, że od początku istnienia obwodnicy doszło tam do trzech wypadków i trzech kolizji. Nieprawda, wypadków było aż siedem, a kolizje co najmniej cztery.

Reklama

Analiza zlecona przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad to bubel? Na pewno jest niepełna, bo oparta o niepełne dane. Jak się jednak okazuje - wiążąca. - Pan ma swoje dane, my mamy inne - mówi rzecznik GDDKiA w Gdańsku Piotr Michalski.

Analiza i wnioski

"Z uwagi na braki w opisach rejestrowanych przez Komendę Powiatową Policji w Chojnicach zdarzeń drogowych wystąpiły trudności w weryfikacji kolizji i wypadków zaistniałych na przedmiotowym skrzyżowaniu" - czytamy w konkluzji analizy bezpieczeństwa zleconej przez GDDKiA. "Przyjęto", że na tym skrzyżowaniu od listopada 2008 roku do chwili obecnej odnotowano trzy wypadki i trzy kolizje. Dane mało konkretne, czy mogą służyć do poważnej analizy? - Mamy dane z policji. Nie będziemy weryfikowali w innych instytucjach czy są prawdziwe, czy nie - mówi Piotr Michalski. "Czas Chojnic" zweryfikował. Co wyszło?

Straż ma dokładne dane

O dane o wypadkach zwróciliśmy się do chojnickiej straży pożarnej. Okazało się, że różnią się one bardzo od tych, którymi dysponowali przygotowujący analizę. Strażacy odnotowali na tym skrzyżowaniu jedenaście zdarzeń. Siedem z nich to wypadki. - W naszych statystykach nie ma drobnych kolizji, do których nie wyjeżdżamy - mówi rzecznik chojnickiej jednostki Dariusz Folerzyński. Według danych straży w wypadkach ucierpiało aż dwadzieścia osób, jedna poniosła śmierć. Dane od straży przesłaliśmy do GDDKiA, ale drogowcy swojej decyzji już nie zmienią. Na potwierdzenie swojej tezy, że światła są niepotrzebne, podają, że trzy z czterech zdarzeń na początku funkcjonowania obwodnicy miały miejsce na nieoświetlonej drodze. - Jeśli lampy nie są włączone, to odpowiedzialność za to, co dzieje się na drodze, ponosi ten, który oświetlenia nie włączył - mówi Piotr Michalski.

Światła nie, fotoradar tak

Na skrzyżowaniu nie będzie sygnalizacji świetlnej. W analizie jest tabelka. Sygnalizatory montuje się na krzyżówkach, które w analizie mają ponad sto punktów. Pierwsze skrzyżowanie na obwodnicy "zdobyło tylko" pięćdziesiąt. Co ciekawe, wszystkie punkty są za wypadki. Jak się okazuje, za połowę mniej wypadków niż było w rzeczywistości. Gdyby drogowcy mieli bardziej dokładne dane, punktów byłoby dwa razy więcej i stanęłyby tam światła? - Na razie jest decyzja o ustawieniu tam masztu na fotoradar. Jeśli to nie zda egzaminu, to będziemy szukali innego rozwiązania - mówi Piotr Michalski.

Co daje fotoradar?

Drogowcy są przekonani, że kierowcy jadący obwodnicą przekraczają prędkość. Jest ograniczenie do siedemdziesięciu, ale ponoć nie zdaje egzaminu. - Mamy nadzieję, że pod wpływem fotoradaru kierowcy zwolnią - mówi Piotr Michalski. Czy coś to da, skoro zdecydowana większość wypadków jest spowodowana przez kierowców wjeżdżających na skrzyżowanie od strony Chojnic? Kierowców, którzy nie ustępują pierwszeństwa. - Na każdej drodze dojazdowej do skrzyżowania będzie znak informujący o pomiarze prędkości. To musi zadziałać na wyobraźnię kierowców - tłumaczy Michalski.

Kto to kupi?

Rzecznik GDDKiA mówi, że maszt do fotoradaru obiecał kupić wójt gminy Chojnice. - W żadnym razie. Takiej deklaracji nie było i gmina nie sfinansuje tego urządzenia - dementuje Zbigniew Szczepański. - Były takie rozmowy i deklaracja. Wszystko na pewno sobie z wójtem wyjaśnimy, ale między sobą, nie przez media - komentuje Piotr Michalski. Na razie więc nie wiadomo, kiedy na skrzyżowaniu stanie fotoradar.

Michał Rytlewski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama