Reklama

Reklama

Kolejna tragedia w szpitalu, dziecko zmarło w trakcie porodu

Prokuratura wyjaśnia sprawę śmierci noworodka w szpitalu w Malborku. Matka dziecka dziś rano miała wykonywane cesarskie cięcie. Jej rodzina zarzuca lekarzom zaniedbania i niedopełnienie obowiązków.

Według informacji przekazanych przez rodzinę kobiety, jej dziecko najpewniej urodziło się już martwe. Po cesarskim cięciu lekarze, przez mniej więcej pół godziny, mieli jeszcze prowadzić resuscytację, ale nie przyniosła ona efektu. Według ojca dziecka, lekarze zbyt długo zwlekali z cesarskim cięciem. Mieli też bagatelizować bóle i częste skurcze, na które narzekała jego żona. Najpierw w niedzielę, w dzień wyznaczonego przez lekarza prowadzącego terminu porodu. Wtedy kobiety nie przyjęto nawet do szpitala.

Reklama

Kobieta trafiła na odział w poniedziałek rano. Przez dwa kolejne dni kobieta miała narzekać na silne bóle brzucha i pleców, krwawienie i częste skurcze. Zdaniem jej rodziny w tym czasie podano kobiecie leki rozkurczowe, tylko raz wykonano badanie USG, a lekarze uspakajali i kazali czekać, bo wyniki badań KTG nie odbiegały od normy. 

Panika zaczęła się dopiero dziś rano, gdy badanie KTG miało pokazać, że tętno dziecka spada. - Przyjechałem rano do szpitala. Dowiedziałem się od położnych, że jest 6 porodów i jest bardzo trudno. Powiedziano mi też, że jest jedna położna na te wszystkie porody, które są przyjmowane w szpitalu. Zapytałem o lekarza i usłyszałem, że zaraz będzie. Kazali czekać, czekać i czekać. "Poród musi boleć. Nie panią pierwszą boli". Takie mówili do mojej żony - powiedział ojciec zmarłej dziewczynki w rozmowie z reporterem RMF FM.

Szpital tłumaczy jednak, że lekarz był na dyżurze, a na oddziale pracowała odpowiednia liczba położonych. Prezes szpitala jest przekonany, że jego pracownicy nie dopuścili się błędu. - Pacjent stawia pewne zarzuty. Ma do tego prawo. Czy one są uzasadnione, to pokaże czas. Jestem przekonany, że dysponujemy bardzo dobrym personelem. Nie sądzę, aby personel źle zaopiekował się tą pacjentką, choć sam nie jestem lekarzem. Tu muszę zdać się na opinię fachowców, a za takich uważam personel pracujący na oddziale - powiedział Artur Piotrowicz, prezes Powiatowego Centrum Zdrowia w Malborku.

Śledztwo wszczęła już Prokuratura Rejonowa w Malborku. Śledczy zabezpieczyli dziś po południu całość dokumentacji medycznej w tej sprawie. - Pierwsze pytanie to jest, dlaczego dziecko zmarło. Będziemy starali się uzyskać odpowiedź po przeprowadzonej sekcji zwłok dziecka, która odbędzie się w Zakładzie Medycyny Sądowej w Gdańsku. Następnie będziemy się starali ustalić, czy musiało dojść do tej śmierci. Czy prawidłowa była opieka nad matką w szpitalu i wcześniej - stwierdził Piotr Wojciechowski, prokurator rejonowy w Malborku. 

Kuba Kaługa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy